-

valser : Bramki strzelone na wyjeździe liczą się podwójnie

Komentarze użytkownika

@O sporcie bez muzyki (17 sierpnia 2018 08:13)

Ty bardziej nie kojarze.

valser
17 sierpnia 2018 22:53

@O sporcie bez muzyki (17 sierpnia 2018 08:13)

Nie kojarze goscia.

valser
17 sierpnia 2018 21:59

@O sporcie bez muzyki (17 sierpnia 2018 08:13)

Zgadza sie. Tu jakas muzyka jest, melodia, chorki, harmonijka, gra z pauzy, w koncowce bebniarz gra tremolo - co dla chlopakow z the cure bylo za wysoko. Wtedy jak rzezbilem Cure to Boy Georga bym na bebnach nie zagral, nie dociagnalbym do konca utworu. Tym nie mniej, nawet jak sie juz przyuczylem do zawodu, to nie chcialbym takich rzeczy grac.

Ze wszystkimi kapelami, ktore nie maja w swoim rzemiosle odpowiednich umiejetnosci jest zawsze ten sam problem - oni chca grac mimo swoich ograniczen. I potem wychodzi tak jak na tym klipie ze studia, z tym bebniarzem. Gosciu naparza w kotly, ale jest takie larmo, ze to jest wszystko bez sensu. No, ale zadna "oszczedna" gra nie wchodzi w rachube, bo trzeba sie zaprezentowac i miec frajde z grania. Dopiero jak master go wyprowadzil n ...

valser
17 sierpnia 2018 21:17

@Nasze kochane Portishead (14 sierpnia 2018 10:16)

My tu gadu, gadu, a tu trza siec.

valser
17 sierpnia 2018 20:42

@O sporcie bez muzyki (17 sierpnia 2018 08:13)

Ten Smith i Boy ubierali sie u tego samego angielskiego Jacykova i chodzili to tych samych fryzjerow i wizazystow.

valser
17 sierpnia 2018 20:35

@Przy muzyce o sporcie. O jakości raz jeszcze (16 sierpnia 2018 07:45)

Gilmour sie skupil na czyms zupelnie innym niz technika grania. W tym osiagnal pewien stabilny i dobry poziom. Dopracowal brzmienie gitary, ktore dzis jest rozpoznawalne i nie do podrobienia. Tym nie mniej  w Dream Theater gadaja dwie gitary i to ma swoja moc. Goscie potrafia grac, ale brzmienie gitar jest zupelnie inne i nie chodzi o to, zeby to 1:1 skopiowac.

W branzy muzycznej jest wielu cwaniaczkow, ktorzy maja pomysl taki - przebrac sie w smieszne lachy, walnac makijaz, przyciemnic swiatlo, puscic troche dymu i zrobic duzo halasu, albo pojechac minimalistyczno-ascetycznie i juz jest sztuka.

No, ale to nie dotyczy ani Gilmoura ani gosci z Dream Theater.

valser
17 sierpnia 2018 20:15

@O sporcie bez muzyki (17 sierpnia 2018 08:13)

Na tej samej fali co Cure jechal tez Boy George i Culture Club. Jak to teraz wyglada to nie chce nawet wiedziec.

valser
17 sierpnia 2018 19:42

@O sporcie bez muzyki (17 sierpnia 2018 08:13)

Ja mialem dwie traumy z nimi. Pierwsza, przez kumpla gitarzyste bo gralem te ich makarony, a druga jak zobaczylem zdjecie chlopa, ktory w tym zespole spiewa. To byly czasy, ze nie tylko nie bylo internetu, czy MTV, ale nie bylo zadnych innych gazet-mediow, zeby cos mozna bylo poczytac czy zobaczyc. Byl czarno-bialy miesiecznik NON STOP i to wszystko. Jak pierwzsy raz zobaczylem zdjecie zespolu, to nie moglem uwierzyc, ze jest naprawde.

Rolling Stone to taki anglojezyczny NON STOP, tylko w wiekszym formacie i kolorowy. Ale tak jest ze wszystkim co cos rekomenduje. Lacznie z przewodnikami po Single Maltach. Kto zaplaci za promocje to ma wiecej gwiazdek.

valser
17 sierpnia 2018 19:32

@O sporcie bez muzyki (17 sierpnia 2018 08:13)

Prawdziwy koszmar to jest jazda samochodem po tych niby dwukierunkowych ulicach. W Szwajcarii tez sa takie, wszystkie powyzej 1700metrow.

valser
17 sierpnia 2018 19:05

@O sporcie bez muzyki (17 sierpnia 2018 08:13)

Nigdzie nie ma miejsca na inna muzyke niz anglosaki pop-rock. W Szwajcarii jest to samo, co w Polsce, we Francji, itp. Wyobraz sobie rapujacego goscia we szwajcarskim dialekcie. Bo takie rzeczy leca tu w radio na przemian z angielskimi piosenkami. To ma wymiar tylko komiczny. Tak samo smiesznie brzmia te wszystkie polskie kapele, ktore nasladuja styl. Rapowanie dla mnie ma taki sam efekt jak przebranie sie za murzyna. Jest wesolo.

Bylem w Anglii wystarczajaco dlugo, balem w wielu miejscach i wystarczajaco duza ilosc razy, zeby miec opinie pokrywajaca sie z tym co jest w rzeczywistosci. Mit wielkiej przodujacej kultury  upadl i juz nie wstanie. Podobnie mit o demokracji, gentelmanskich manierach i inne wyspiarskie bzdury. Jedyne co z wyspy jest dla mnie do zaakceptowana to Singl ...

valser
17 sierpnia 2018 18:52

@O sporcie bez muzyki (17 sierpnia 2018 08:13)

Sprawy zaczely jednak gnic troche wczesniej niz eksplodowaly. The Wall byl na topie w 1980 roku i to tez dobrze pamietam. W w szkolnej gazetce byl caly artykul o Floydach i o "Scianie" i wielu myslalo, ze to tez jest jakis "duch przemian" na zachodzie, bo sie sciana wywroci. Moze jeszcze nie ta berlinska, ale ta kurtyna co nas od zachodu oddzielala to jakos opadnie. Ja we wrzesniu 1980 poszedlem do technikum. Bida byla taka, ze nawet na czerwone chusty do harcerskich mundurkow to materialu nie bylo.

Nie wiem jakie albumy Cure sa wazne. Znam trzy kawalki, ktore gralem. Jeden taki to sie chyba nazywal "Zabic Araba" czy jakos tak. Dla nich byly najwazniejsze te albumy, ktore wystartowaly ich kariere. Pomijajac epizod, ze na probach gralem ich numery, cala ...

valser
17 sierpnia 2018 18:26

@O sporcie bez muzyki (17 sierpnia 2018 08:13)

Sa to podsunales. 50 funtow za godzine w studio, a jak widac ich to trzepalo po kieszeniach. Nie wiem czy w Polsce taniej znajdziesz. Bieda byla w poczatku lat osiemdziesiatych, dlatego Thatcherowa startowala z programem naprawy gospodarki. Tam im wtedy rzeczywiscie przybylo mase bezrobotnych i ogolnie sytuacja nie byla ciekawa. Jak pojechalem pierwszy raz do Anglii w 1993 roku to bylem zachwycony. Ten zachwyt mi przeszedl kilka lat pozniej, w 1997 roku, jak pierwszy raz pojechalem do Szwajcarii. Teraz dopiero mam jakas perspektywe i troche wiecej informacji. Im w tym Londynie duzo zostalo ze "starej wesolej Anglii".

By the way... w listopadzie 2016 robilem sesje zdjeciowa do promocji kimona, ktore wyprodkuwalem w Chinach (chyba juz o tym pisalem) i za caly dzien wynajecia ...

valser
17 sierpnia 2018 18:16

@O sporcie bez muzyki (17 sierpnia 2018 08:13)

U nas w tym czasie startowal Maanam, Perfect, Lombard i TSA. Ta cala konstelacja ma znaczenie w jaki sposob ja wtedy patrzylem na swiat. Wiecej niz dekade pozniej wyjechalem pierwszy raz na zachod i to od razu do Londynu. W Anglii w tym czasie byla bieda piszczaca, strajki gornikow i zamykanie kopaln plus wojna na Falklandach. Stad sie caly ruch punkowski uformowal. Nadal jakis sens bezsensowi. Piszczaca angielska bieda szukajaca sensu u nas w Polsce wtedy robila za awangarde wolnego swiata. To niestety byla zmylka, ktora dla mnie stala sie dopiero widoczna po latach.

valser
17 sierpnia 2018 17:56

@O sporcie bez muzyki (17 sierpnia 2018 08:13)

Jeszcze gorzej jest grac ich numery. Nuda i slabizna.

Cure i Joy Division jechali razem na jednej fali, w tym samym czasie 1980-1982 wydali swoje najwazniejsze albumy, a chwile pozniej Curtisowi sie zmarlo. W tle byla angielska recesja, strajki tlumione przez Thatcherowa, ktora w 1979 objela urzad. W tym samym czasie Pink Floyd wydawal The Wall. U nas byla Solidarnosc i chwile pozniej stan wojenny.

valser
17 sierpnia 2018 17:39

@O sporcie bez muzyki (17 sierpnia 2018 08:13)

Cure jeszcze da sie sluchac, ale nie da sie ogladac. Mnie przeszlo calkowicie jak ich pierwszy raz zobaczylem. Odmowilem wspolpracy. Cure grac juz nie bedziemy.

valser
17 sierpnia 2018 17:24

@O sporcie bez muzyki (17 sierpnia 2018 08:13)

No... wszystko sie zgadza. Bedniarz musial sie wyprowadzic na dach, bo mu garnki nie stoily. I gral to co gral. Szybciej czyli wolniej. Jakby facet za konsola tego nie ogarnal, to chlopaki byliby pare stowek w plecy. To jestem ja, mniej wiecej w 1983 roku po pol roku walki ze sprzetem. No i ta panika... studio 50 funtow za godzine...

Morda mi sie sie smieje, bo mi sie przypomnialy historie, ktorych dawno nie wspominalem.

valser
17 sierpnia 2018 17:22

@O sporcie bez muzyki (17 sierpnia 2018 08:13)

Ja Cie rozumie. I chyba tylko po to jest muzyka.

Moje doswiadczenia z ta akurat muzyka sa bolesne. Gralismy Joy Division i Cure na probach, jak zesmy sie uczyli grac na instrumentach. Mnie szczegolnie dobil utwor Cure 17 seconds. No, ale kumpel na gitarze umial przycisnac trzy akordy i cisnal ten numer, bo nic innego nie umial. A ja myslalem, ze sie zacykam na tych bebnach na smierc. A to podobno byl jakis kultowy numer...

https://www.youtube.com/watch?v=t-5O3aTKVv0

I drugi numer - Forest...

https://www.youtube.com/watch?v=RGT4V6JmINA

i te numery Joy Division...

https://www.youtube.com/watch?v=fhCLalLXHP4

https://www.youtube.com/watch?v=zuuObGsB0No

no i ten szlagier... she lost control...

https://www.youtube.com/watch?v=7PtvIr2oiaE

Oni po prostu walcza na ...

valser
17 sierpnia 2018 17:13

@O sporcie bez muzyki (17 sierpnia 2018 08:13)

Setkami studiuja w Europie. A do roboty nie maja dwoch lewych rak. Idzie im to.

valser
17 sierpnia 2018 16:47

@O sporcie bez muzyki (17 sierpnia 2018 08:13)

To jest tak, ze jak pol roku za soba gry na basie, albo na bebnach to nie zagrasz nic innego tylko cos w stylu The Cure albo Joy Division. Niektorzy zatrzymuja sie na tym poziomie i graja juz tak do emerytury.

valser
17 sierpnia 2018 16:46

@O sporcie bez muzyki (17 sierpnia 2018 08:13)

Tu bebniarz nie gra, tylko walczy ze sprzetem.

valser
17 sierpnia 2018 16:39

Strona 1 na 129.    Następna