-

valser : Bramki strzelone na wyjeździe liczą się podwójnie

Kondensacja Level Hard

Zagajenie

Do pomysłu LUL mogę się ustawić tylko frontem. Dla mnie najbardziej pociągającym i motywującym elementem był wyjazd w nieznane. Wszyscy znaliśmy datę i nie znaliśmy miejsca. Wiadomo było o czym będzie – o ciekawych treściach prezentowanych w niebanalnym anturazu. W moim przypadku etos frajdy nie istnieje bez elementu przygody, a podróż w nieznane jak najbardziej tutaj pasuje.


Krótko o frajdzie, poświęceniu i dziele zniszczenia

Coryllus napisał, że nasze zaangażowanie i poświęcenie będzie testowane w trudnych warunkach. Trochu tak. Ja do tego dorzuciłem od siebie jeszcze element zniszczenia.
Na 8 grudnia miałem zaplanowany turniej karate, który rozgrywany jest u mnie pod nosem, w St.Gallen. Jeżdżę tam ze swoim kramem i sponsoruje im puchary. Od paru sezonów to są ostatnie większe pieniądze w jednym kawałku jakie rejestruje w miesiącu grudniu.
Chłopaki, którzy to organizują się już przyzwyczaili, że mogą skreślić wydatek na puchary z budżetu i mają załatwianie tej sprawy z głowy. Zwykle meldują się z ilością kategorii (pucharów) we wrześniu. W tym roku zrobili to dopiero po 10 listopada. Powiedziałem im, że mnie nie będzie, i że puchary muszą sobie załatwiać sami. Trzy dni po tym poszła informacja, że „z ciężkim sercem” turniej jest odwołany. Chciałbym wierzyć, że to nie ja się przyczyniłem do tego zawału, ale wiem, że jest inaczej.

No, ale do sedna sprawy – życie bez przygody staje się domeną banału i nudy. Czasami trzeba tylko dokonać drastycznych wyborów, ale mnie to na szczęście przychodzi stosunkowo łatwo i bez oglądania się do tyłu.

Żeby się jednak całkiem od nadmiaru frajdy w głowie nie poprzewracało, to mój wyjazd do Polski był powiązany z wyprostowaniem jednego tematu. W listopadzie dostałem zamówienie na produkcję i znakowanie tshirtów, które już wcześniej robiłem. Przesłałem więc do produkcji powtórne zamówienie licząc, że wszystko przejdzie gładko. Tymczasem pan na produkcji kolor „bright white” odczytał nie jako „biały-biały”, tylko „biały błyszczący” i wyszło srebrno-metalicznie, czyli tshirty za blisko 10 koła do zwrotu. A cała frajda polega na tym, że przeciągnięte przez granicę i cło towary do zwrotu, do Polski to jest niezły korowód i koszty.

W tym miejscu powiedziałem frajdzie stop i przeszło 60 kilo bawełny spakowałem po prostu w dwie walizy i bez papierologii wywiozłem spowrotem do Polski, gdzie na miejscu wymieniłem popsute tshirty na nowe, nadrukowane w prawidłowym kolorze, które potem zabrałem ze sobą do Szwajcarii, kasując w końcu pieniądze.


O kondensacji słów parę

Żeby wprowadzić się odpowiednio w tą atmosferę „zagęszczenia” postanowiłem sobie tak wszystko zaplanować, żeby zacząć mocno od poniedziałku poprzedzającego weekend w Polsce. Tak to sobie sprytnie zaplanowałem, że trzy noce poprzedzające wylot do Polski spałem po 3-4 godziny. We wtorek sędziowałem mecz we Flims (wysoko w górach), podczas którego jeszcze miałem inspekcję ze związku, a sam mecz, żeby nie było nudy – zakończył się rezultatem 31-1. Drużyna z Davos chciała ten mecz odwołać, bo nagle pół drużyny się rozchorowało. Było jednak za późno, musieliby ponieść koszta organizacji, wynagrodzenie sędziów, wynajem hali, etc. więc ostatecznie wystawili ośmiu zawodników. Bramka padała średnio co dwie minuty, a to w praktyce oznacza, że trzeba zagwizdać gol, zarejestrować numery zawodników i zameldować gol do biura 31 razy. To średnio trwa ok. jednej minuty. Przełożyło się to czas trwania meczu – graliśmy pół godziny dłużej niż normalnie. Po meczu inspektor zrobił nam jeszcze kolejne pół godziny ewaluacji naszej pracy jako zespołu sędziowskiego i halę opuszczaliśmy piętnaście minut przed północą. W domu byłem pół godziny przed trzecią rano.

W środę jechałem ze sprzętem z Ochsner Hockey Academy do Bern, żeby zabezpieczyć inny turniej hokejowy. Trzeba się było podnieść o szóstej rano, zaliczyć cały dzień na wyjeździe, z ok. 30 min. drzemka w samochodzie i wrócić do domu o 22.30. Prysznic, kolacja, pakowanie trefnych tshirtow, itd... skończyłem po północy, żeby o czwartej być już na nogach, łapać pociąg o 5.07 na lotnisko bo o 7.10 wylot do Polski.

O 9.30 wejście w samochód i jazda na kawie i red bullach w kierunku Katowic. W okolicach Piotrkowa zjechałem na 20 minut drzemki i kolejną kawę. Po trzynastej byłem już w Bytomiu. Mialem dwa umówione spotkania, które odwołałem. Przestawałem kontaktować. Z dwoma przerwami na jedzenie i toaletę przespałem następne 14 godzin.

Odwołanie tych dwóch spotkań z czwartku to był dobry pomysł, jeśli spojrzeć na to z punktu kondensacji wydarzeń. Musiałem je upchnąć w piatkowy grafik. Miałem się spotkać jeszcze z moim synem Adamem. Poprosiłem go, żeby wsiadł ze mną w samochód i objeździł miejsca, które musiałem odwiedzić. W ten sposób spędziliśmy trzy godziny razem. Planowałem, że wyjadę z Bytomia do Tłokini w granicach godziny piętnastej, ale spęczniało to wszystko tak, że dopiero o osiemnastej byłem w trasie. Przez Lubliniec, Kluczbork, Kępno i Ostrzeszow dojechałem do Chotowa, położonego ok. 12 km od Kalisza i tam zainstalowałem się z Agnieszką Słodkowską i Hubertem Czajkowskim.

Następnego dnia byłem w takim stanie, że na omówione na ósmą rano śniadanie po prostu zaspałem i obudziło mnie pukanie Huberta do moich drzwi. Byłem gotowy w pięć minut, ale śniadanie jadłem w biegu. Wyjechaliśmy w kierunku Tłokini przed dziewiątą. Po drodze dmuchałem jeszcze w alkomat panom policjantom i po ok. 15 minutach jazdy byliśmy w Tłokini.

Na wejściu spotkaliśmy Parasola-Wojtka, dla którego przywiozłem załączniki za skasowanie i aktywowanie mojego bloga na SN. Wszystko opakowane w prezent. Zwykle to jest reklamówka z Biedronki, ale ja miałem coś extra tym razem. To była biała reklamówka z Auchan’a, z kolekcji pt. podróże Janusha, specjalnie trzymana na tą okazję pamiatka z Rumunii, którą odwiedziłem w zeszłym roku.

Przywitałem się z wieloma osobami, które wcześniej poznałem z okazji targów książki w Bytomiu. Nie czułem się do końca komfortowo, bo wiele osób witając się ze mną w jakiś sposób mnie znało z bloga czy z targów, ja natomiast widziałem je pierwszy raz w życiu, nie mając o nich żadnych wcześniejszych informacji.

O kondensacji właściwej

Bez dwóch zdań, najbardziej uderzył we mnie pierwszy wykład dr Kaczmarskiego o Adamie Doboszynskim. O istnieniu tego człowieka nie miałem wcześniej pojęcia. Można się wstydzić niewiedzy, ale nie w tym rzecz. Temat jest dobrze zamilczany, bo nie istnieje w patriotycznej przestrzeni i na pewno nie jest tak ekploatowany jak np. postać rotmistrza Pileckiego.

A tu mamy do czynienia z człowiekiem, który sporo pisał, wydawał swoje teksty w formie książkowej, budował teoretyczne zaplecze. Myślę, że wydanie pism Doboszyńskiego, jeśli prawa autorskie nie kolidują, to jest zadanie z gatunku konieczności.
Nie będę streszczał wykładu, skupię się tylko na jednym wątku – powrocie Doboszyńskiego w 1946 roku do Polski. Mam przekonanie graniczące z pewnością, że jego nielegalny powrót do Polski to była kombinacja operacyjna, w gatunku tych, które były instalowana wokół Cata-Mackiewicza i jego powrotu do kraju. Tu chodziło jednak o to, żeby zrobić to nielegalnie, pod fałszywym nazwiskiem i mieć potem podstawę do aresztowania.
Cała reszta to zaplanowana egzekucja połączona ze zohydzeniem, i dehumanizacją Doboszyńskiego i anihilacją całego polskiego ziemiaństwa. Zastanawia mnie groteskowa w sumie konspiracja Doboszyńskiego podczas jego kilkumiesięcznego pobytu w Polsce, a także to, że zalecał polskiej elicie patriotycznej wyjazd z Polski i przeczekanie na Zachodzie, podczas gdy sam się do swoich zaleceń nie stosował, narażając się do tego w głupi sposób. Nie rozumiem tego.
Historia opowidziana przez dr Kaczmarskiego jest pełna tego typu wątków, które prowadzą mnie do wielu innych, czasem drastycznych wniosków, ale i inspiracji, o których w tej chwili nie chcę mówić.

W kilku słowach o całości

Siłą konferencji była różnorodność tematyczna. Na początek poszła biografia narodowca zaprezentowana przez dr Kaczmarskiego, potem rosyjska geopolityka z prezentacją slajdów dr Budzisza, potem całkowicie różny wykład o zwierzętach, zaprezetowany w lekki, gawędziarski, zupełnie nieakademicki sposób przez prof. Tryjanowskiego.
Po obiadowej przerwie – zrewoltowane Niemcy u prof. Kucharczyka – to jest już klasyka stylu oparta o wielowątkową i zsyntetyzowaną wizję, pełna analogii, porównań i odniesień. Sposób w jaki prof. Kucharczyk prezentuje swoje treści to jest majstersztyk. Następnie dynamika dr Gliwy koresponduje z tym co przedstawiał - najazdy tatarskie. Szybko, skutecznie i na temat. No i prezentacja Piotera o symbolice banknotów, cos co każdy z nas ma w ręce codziennie, ogląda, ale się nie przygląda i nie analizuje. Pasjonujące.

Rozkład i układ treści przemyślany i dobrze skomponowany. Na końcu było mniej werbalnie i bardziej obrazowo, co zaprezentowane na końcu miało sens, bo umysłowo po pięciu wykładach mało kto już rejestrował.

O organizacji

Jest kilka rzeczy, które na przyszłość wymagają optymalizacji z mojego punktu widzenia. Program był przeładowany. Sześć wykładów to jest ilość, która przekracza zdolności percepcyjne każdego człowieka. Każdy sobie mógł oczywiście zrobić pauzę, ale to oznacza automatycznie wyłączenie.

Brak przerw między wykładami to jest błąd w sztuce, który jest przeciwko wszelkim regułom wynikającym z zasad organizacji, fizjologii, psychologii, etc. Żaden uniwersytet w ten sposób nie funkcjonuje. Ja rozumiem oczywiście, że cztery przerwy po piętnaście minut dają godzinę i że trwa walka z czasem.

Rozumiem też, że walor edukacyjny powinien dominować nad towarzyskim, żeby cała koncepcja nie przekształciła się klub dyskusyjny, towarzystwo wzajemnej adoracji i sektę. Tym nie mniej, przy takiej kondensacji zakładany efekt edukacyjny nie zostaje osiągnięty, bo objętość przekracza możliwości percepcyjne i fizjologiczne człowieka.

Jest taka reguła, którą stosuje się i w treningu i w procesie nauczania – nauka w warunkach zmęczenia jest nieefektywna. Człowiek czyta, powtarza, trenuje, ale bez efektu, bo jest po prostu zmęczony. Dlatego przerwy i optymalizacja programu dadzą lepsze rezultaty niż przeładowanie. A o rezultaty ostatecznie chodzi.

Inna sprawa – dla uniwersytetu kluczowa – to jest właśnie komponent towarzyski. To jest kwintesencja uniwersytetu. Te wszystkie gildie, organizacje studenckie, towarzystwa filisterskie – to jest to co tow. Lenin chciał zniszczyć i co mu się ostatecznie udało. Uniwersytet to wbrew pozorom nie jest „wiedza i nauka”, tylko ludzie.

Były dwa momenty, kiedy można było porozmawiać – przerwa na obiad i kolacja po imprezie. Rozmawialiśmy stojąc w kolejce po talerz i była to rozmowa z najbliższymi kolejkowymi sąsiadami i potem krótko przy stole.
No i po imprezie, kiedy siedzieliśmy w ok. 10 osób przy stole, była szansa porozmawiać. Wszystko jednak na adrenalinie i zmęczeniu. Mieliśmy taki plan z Agnieszką i Hubertem, że posiedzimy trochę, porozmawiamy, ale pojedziemy na kolację do Chotowa. Tak się też stało, ale biorąc pod uwagę, że po imprezie siedzieliśmy w restauracji w Tłokini prawie dwie godziny, to sensowniej byłoby zamówić jedzenie na miejscu. Ja zamówiłem wodę mineralną i przy jednej szklance przegadałem dwie godziny. Czas przeleciał bardzo szybko, a to zawsze jest dobry znak.
Moja kondensacja zaczęła się w poniedzialek, a efekty to również dezorientacja i brak zdecydowania w podejmowaniu decyzji, opóźniona reakcja i czasami teksty z innej planety. Za co wszystkich urażonych i zniesmaczonych przepraszam.

Co dalej?

Zrobiłem wstępne przymiarki do trzeciej edycji Rozetty, którą w zamyśle będzie korespondować z LULem. W styczniu będę wiedział dużo więcej i powinienem już mieć potwierdzone miejsce. To znaczy – będą wykłady – w podobnej konwencji – bez patriotycznego zadęcia i kolein drążonych przez prawicową narrację. To był ewenement w Tlokini – żadnego PiSu, Tuska, Kaczynskiego, Rycha, Ziemkiewicza i całej tej bandy, którą składa się na polityczna czy patriotyczną bieżaczkę. Aż nie do wiary. To znaczy, że zainteresowania są gdzie indziej, bo tak wygląda wyselekcjonowana, elitarna publika. Mili, konkretni ludzie. Żadnych oszołomów, prowokatorów i ludzi z lokatorami w postaci „wiekuistego krasnoludka”.

Rozetta 2019

Data – 28 września
Miejsce – ekskluzywny pałac/zamek, okolice Warszawy
Program: cztery wykłady, po dwóch pierwszych wykładach – przerwa sandwichowa, po dwóch kolejnych wykładach – standing party w formie festiwalu kulinarnego, zwieńczone koncertem.
Ratio czasowe edukacja – kultura, w granicach 60/40.
Na imprezie będzie Coryllus i książki z Kliniki Języka.
Festiwal kulinarny - myślę o owocach morza w różnej postaci – ryby, kraby, kalmary, ośmiornice, małże – przyrządzanych przez ekipę kulinarną na oczach publiki - do oporu i wyczerpania zapasów. Tych stacji kulinarnych będzie kilka. Napoje alkoholowe we własnym zakresie – co tam komu pasuje.
Siła standing party jest w tym, że nie spędza się czasu w tym samym gronie przy stole i można swobodnie krążyć i socjalizować się różnorodnie bez ograniczeń. Będzie jednak gdzie usiąść.

Koszt udzialu od osoby - 250PLN

Imprezę planuję dla max. 100 osób.

Do Sandomierza nie dojadę. Mam już w ten weekend zaplanowane aktywności, których nie dam rady przesunąć ani odpuścić. Byłoby dla mnie korzystniej znać daty z wielomiesięcznym wyprzedzeniem. W całym 2019 roku mam już zaplanowanych 26 różnych imprez gdzie mój udział jest kluczowy i potwierdzony.



tagi: rozetta  lul  adam doboszyński  etos frajdy 

valser
15 grudnia 2018 13:29
55     2877    20 zaloguj sie by polubić
komentarze:
parasolnikov @valser
15 grudnia 2018 15:09

Etos frajdy rządzi, prawie jak w prusiech .

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @valser
15 grudnia 2018 15:42

Mam takie pytanie. Organizator konferencji, Coryllus, mowil ze wykupiono wszystkie wejsciowki - 300, choc poczatkowo mialo byc tylko 250.

Tymczasem z tego zamieszczonego przez niego reportazu wynika ze na sali podczas wystapien bylo jakies 35-40 osob.

Panie Piotrze, prosze o komentarz.

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @Szczodrocha33 15 grudnia 2018 15:42
15 grudnia 2018 15:46

Masz co najmniej kilka poważnych problemów.
Wymyślasz rzeczy nieprawdziwe, nie umiesz liczyć i nie masz wstydu.

zaloguj się by móc komentować

valser @Szczodrocha33 15 grudnia 2018 15:42
15 grudnia 2018 16:02

Bylo 120 ludzi. Nikt przez szesc godzin nie siedzial przykuty do krzesla. Mnie nie bylo na polowie wykladu prof. Tryjanowskiego i dr Budzisza. Zrobilem sobie tez kawowa przerwe podczas wykladu dr Gliwy. 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Szczodrocha33 15 grudnia 2018 15:42
15 grudnia 2018 16:02

Wejściówki wykupiło 120 osób. Nigdy nie napisałem, że przyjedzie 300 osób, a jedynie, że tyle pomieści sala. Przedłużyłem też termin wpłat o tydzień. Ludzie wchodzili i wychodzili, robili sobie kawę i pili soki. Część poszła na spacer po parku. O co Panu chodzi? 

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski 15 grudnia 2018 16:02
15 grudnia 2018 16:06

Rozumiem i dziekuje za wyjasnienia.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @parasolnikov 15 grudnia 2018 15:46
15 grudnia 2018 16:13

Nie rozumiem po co te nerwy.

Niczego nie wymyslam, po prostu popatrzylem na zdjecia i zadalem pytanie. Liczyc umiem bo gdybym nie umial

to nie zadalbym tego pytania.

Zreszta gospodarz juz mi na nie odpowiedzial, podobnie jak pan Piotr, za co dziekuje.

Zarzutu o brak wstydu komentowal nie bede, jest smieszny i niezrozumialy dla mnie.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski 15 grudnia 2018 16:02
15 grudnia 2018 16:18

I prosze mnie dobrze zrozumiec, panie Gabrielu. Nie chce byc postrzegany jako czlowiek zbyt dociekliwy, czepiajacy sie szczegolow, czy jak to mowia, upierdliwy.

Tak jak pisalem wczesniej, sam chetnie przyjechalbym na te konferencje ale czas nie pozwolil. Moze mi sie to uda w przyszlym roku.

zaloguj się by móc komentować

valser @parasolnikov 15 grudnia 2018 15:46
15 grudnia 2018 16:22

W polskiej wikipedii nie ma  hasla "przypał"... za to jest w angielskiej wersji wiki... czy to nie jest smieszne?

https://en.wiktionary.org/wiki/przypa%C5%82

 

zaloguj się by móc komentować

Caine @valser
15 grudnia 2018 18:32

Nie chciałbym rozmywać tematu, ale mam pytanie offtopic: 

Czy zdarzyło się panu na emigracji zetknąć na gruncie zawodowym z rosyjskimi sportowcami?

Szwajcarski tabloid Blick alarmuje, że sponsorowane przez Rosjan szkoły sztuk walki tzw. "Sistema" mogą być przykrywką dla działalności tajnych służb. W ościennych Niemczech po 1991 powstało sześćdziesiąt takich placowek. Zastanawiam się, czy i o ile takie doniesienia nie są przesadzone.

zaloguj się by móc komentować

valser @Caine 15 grudnia 2018 18:32
15 grudnia 2018 19:26

"Sistema" to parodia sztuk walki, ktora klasyfikuje jako "Bullshido" (taka parafraza Bushido). Nie sadze, zeby tajne sluzby tak niedyskretnie sie dekowaly. Szkoly walki predzej sa przykrywka do innych biznesow. Auta, dziewczyny, substancje. 

Znam poprzez karate Sergeja Brauna z Fuldy. Widzialem sie z nim w ubieglym roku. To dobry zawodnik i prowadzi duzy klub sportow walki. W Niemczech jest popularnym sportowcem.

http://www.brauns-gym.de/

https://www.youtube.com/watch?v=rfKK8CPiNLc

 

 

zaloguj się by móc komentować



valser @Caine 15 grudnia 2018 20:56
15 grudnia 2018 21:08

To jest najwazniejszy ekspert od systemy... "magic touch", oddychanie, przeplywy energii duchowej i takie tam...

Ja wprawdzie jeszcze nia mam takiego brzucha jak maestro, ale ide o zaklad, ze jakbym w niego wjechal to sa z goscia skwarki.

https://www.youtube.com/watch?v=SJDnMDJVWmQ

 

zaloguj się by móc komentować

valser @valser 15 grudnia 2018 21:08
15 grudnia 2018 21:18

Gosciu nazywa sie Mihail Ryabko. Czlowiek Legenda. Oyama i Bruce Lee oraz Chuck Norris to sa jakies przedszkolaki, o reszcie szkoda wspominac. Jesli rosyjskie sluzby to obstawiaja to moim zdaniem jest bardzo zle i na jakas "strategiczna rownowage" to nie ma co liczyc.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @valser
15 grudnia 2018 21:51

No to Coryllus mógł rozpoznać bojem, z jakim poświeceniem zjeżdżali się "kursanci" na LUL;-)))

Ciekawe, kto wszystkich przebije swoimi przygodami po drodze?

ps.

Jeden żywiciel wiekuistego krasnoludka jednak był, ponoć nawet z 9 - letnią córką, o czym sam rozgłasza na coryllus.pl

zaloguj się by móc komentować

valser @jolanta-gancarz 15 grudnia 2018 21:51
15 grudnia 2018 21:59

Ty mialas niezla mission impossible bez pit stopow. Ja wrocilem do domu w niedziele, 9 grudnia, pare minut po polnocy. Dobra wiadomosc jest taka, ze najblizszy poniedzialek jest ostatnim w tym roku w kiedy ubrudze sobie raczki. 

zaloguj się by móc komentować

adamo21 @jestnadzieja 15 grudnia 2018 19:44
15 grudnia 2018 22:03

C podał, jako ostatecznie zarejestrowaną, liczbę 120 uczestników. Chyba pamięć mnie nie myli.

Sala miała być na 300 osób, choć, moim zdaniem, zdjęcia tego nie potwierdzają, ale...

 

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @jestnadzieja 15 grudnia 2018 19:44
15 grudnia 2018 22:03

To dobrze. Co 90 glow to nie jedna.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @valser 15 grudnia 2018 21:18
15 grudnia 2018 22:07

Mihail Ryabko - Czlowiek Legenda?

Slyszalem juz o wielu legendach ale o tej jeszcze nie.

Oyama, Bruce Lee i Chuck Norris przedszkolaki? Chyba pan zartuje panie Piotrze.

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @adamo21 15 grudnia 2018 22:03
15 grudnia 2018 22:08

To nie o to chodzi, ile dokladnie bylo. Mnie sie dziwnym wydalo pytanie pana Szczodrochy  i wzmianka, ze "liczyc umie". Wystarczylo rzucic okiem na te ujecia, zeby z grubsza widziec ze nie zadne 35-40...No ale pan Szczodrocha moze ma inne oko:)

zaloguj się by móc komentować


valser @Szczodrocha33 15 grudnia 2018 22:07
15 grudnia 2018 22:12

Pan to zobaczy. A dziennikarze piszo, ze rosyjskie sluzby wokol tego buduja agenture.

https://www.youtube.com/watch?v=i3wVSys7cwo

 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @valser 15 grudnia 2018 22:12
15 grudnia 2018 22:16

A to jest słabe czy dobre, bo ja nie wiem o czym gadacie, a ocena zjawiska jest poza moimi percepcjami?

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @jestnadzieja 15 grudnia 2018 22:08
15 grudnia 2018 22:16

Dajmy spokoj juz z tymi cyframi, niepotrzebnie sie temperatura podnosi. Dosyc mamy klopotow z globalnym ociepleniem.

Ciesze sie ze konferencja sie udala, to najwazniejsze.

Zreszta, moze zle popatrzylem, mam problem z opadaniem lewej powieki. Uczenie sie to nazywa ptosis [czyli ptoza - opadanie powieki],

szerzej o tej przypadlosci tutaj:

https://en.wikipedia.org/wiki/Ptosis_(eyelid)

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @valser 15 grudnia 2018 22:12
15 grudnia 2018 22:26

Niesamowite. Myslalem przez chwile ze to Benny Hill. Ale przeciez Benny zmarl na poczatku lat 90-ych.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @valser 15 grudnia 2018 21:59
15 grudnia 2018 22:57

To odwrotnie niż ja. Bo od poniedziałku czekają mnie intensywne świąteczne przygotowania, więc ręce będą urobione po łokcie;-). Ale od Bożego Narodzenia do Sylwestra: LB, czyli zasłużony odpoczynek (mam nadzieję).

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @jolanta-gancarz 15 grudnia 2018 21:51
15 grudnia 2018 22:59

prawda? :) może Globalny Wieśniak miałby jakąś szansę? ;))

A na powaznie, każda relacja pokazuje małe lub większe poświęcenie, by przybyć i swoiście świętować inaugurację LUL

 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @valser
15 grudnia 2018 23:02

podziwiam, że przy takiej kondensacji, wciaż dopisywał humor i ochota na fachowe oględziny paska :)

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @Szczodrocha33 15 grudnia 2018 22:16
15 grudnia 2018 23:04

No to dobrze wyczulam:) Ze ma Pan inne oko. Bez zlosliwosci:)

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @valser
15 grudnia 2018 23:18

"W moim przypadku etos frajdy nie istnieje bez elementu przygody"

Słowo daję, że nie czytałem twojego tekstu przed napisaniem mojego. Ale zresztą to skojarzenie z etosem frajdy jest tu po prostu oczywiste. 

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @valser 15 grudnia 2018 21:08
15 grudnia 2018 23:23

система vs SYSTEMA. To tak jak na jugosłowiańskich znaczkach pocztowych !

Transkrypcje fonetyczne :) psi paw :)

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @valser
15 grudnia 2018 23:27

Uważam , że taka pierwsza konferencja nigdy nie może być idealna z punku widzenia organizatora czy uczestnika bo często oczekiwania są nierealistyczne. Ale pierwsza konferencja to jest taka "razdwiedka bajom" czyli "uczymy się na błędach". Może nie na błędach, ale wiemy, co chcielibyśmy zrobić lepiej.
Faktem jest, że na konferencjach nie powinno być pośpiechu. Zwłaszcza na konferencjach konserwatywnych:))) Ale z opisanego zestawu wykładowców i wykładów wynika, że było bardzo ciekawie. Kiedy pomyślę o tych wszystkich konferencjach na koszt podatnika, na których przelewa się z próżnego z puste albo "walczy się z klimatem' i konferencja służy do "wygłaszania rzeczy słusznych' i to wszystko z moich pieniędzy, to mi się nóż w kieszeni otwiera.

Zatem Baranów Sandomierski, piękna stara konstrukcja architektoniczna osadzona na dębowych palach na bagnach a tam jeszcze w powietrzu wisi pamięć o towarzyszu Cyrankiewiczu, co to lubił tam znikać z Warszawy "dla pracy nad sprawami PRL" w towarzystwie różnych młodych towarzyszek aktorek czy innych "wesołych wdówej" to bardzo ciekawa lokalizacja na kolejne spotkanie z mądrymi  i niebanalnymi ludźmi.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @ainolatak 15 grudnia 2018 22:59
15 grudnia 2018 23:28

I każda skupia się na innym aspekcie wszystkiego tego, co się skrótem LUL 1 określa;-). To jest piękne.

zaloguj się by móc komentować

Paris @valser
15 grudnia 2018 23:31

Super extra wpis...

... nawet  BARDZO  SUPER  EXTRA, bo wszystkie Twoje wpisy, Valser'ku,  od samego poczatku byly super extra  !!!

Jak pamietasz zawsze marzylo mi sie byc na takiej imprezie jak TK Rozetta... no i jak to mowia - do 3 razy sztuka... doczekalam sie.  Wszystko jest w jak najlepszym porzadku... i wszystko mi pasuje... ta okolica Warszawy... ten ekskluzywny palac albo zamek... no i ta data  dzien moich urodzin...

... no, normalnie ja to mam farta  !!!

Trzymam kciuki i zycze milego odpoczynku,

zaloguj się by móc komentować

Paris @pink-panther 15 grudnia 2018 23:27
15 grudnia 2018 23:43

Pieknie i rozwaznie Pani to podsumowala...

... idealu nie ma... chyba ogolnie nie mamy rozeznania ilosciowego co to znaczy 300 osob na konferencji  !!!   To  kociokwik i pomieszanie z poplataniem... dane mi bylo byc na imprezach 300-400 osob wiec dlatego jestem teraz taka madra... jak Pan Gabriel to oglosil, ze sala jest na 300 osob - to bylam przerazona...

... na szczescie ludzi bylo znacznie mniej... + nieobecni = ze ludzi bylo baaardzo duzo... i to za wlasne pieniadze  !!!

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @valser
15 grudnia 2018 23:54

"Można się wstydzić niewiedzy, ale nie w tym rzecz. Temat jest dobrze zamilczany, bo nie istnieje w patriotycznej przestrzeni i na pewno nie jest tak ekploatowany"

Temat jest dokładnie zamieciony jak szczątki młodszego brata O. Bocheńskiego OP Adolfa Marii, wystawionego jako sapera na trefną minę pod Ankoną. Chociaż był on sympatykiem Piłsudskiego, łajał sanację bez litości za Berezę i etatyzm. Zresztą rozmach jego pisarstwa,  jest podobny do Doboszyńskiego. Od monarchizmu, przez ekonomię do Rzeczypospolitej jako federacji. 

Ja ledwie dostałem spod lady "Trzecią drogę" Doboszyńskiego w latach 90-tych. Już wtedy miałem okazję omsknąć się o jego wielkość. Myślałem że ona się zawiera w Trzeciej drodze. A tu masz, Wielki naród i Zagrody i wspólnoty i jeszcze ten artykuł cytowany przez Bosona o zdradzie Rettingera i Sikorskiego. Tyle przed nami ukryły te cwaniaczki. 

"a także to, że zalecał polskiej elicie patriotycznej wyjazd z Polski i przeczekanie na Zachodzie, podczas gdy sam się do swoich zaleceń nie stosował, narażając się do tego w głupi sposób. Nie rozumiem tego."

Tego racjonalnie nie da się wytłumaczyć. Ciągło go do Polski i tyle. Nie mógł się powstrzymać. Zaś niezauważalna prowokacja pomogła. Ktoś go podkręcił. Chyba to nie było trudne. 

To tak jak z Powstaniem Warszawskim. Rozkaz Sonkowskiego zabraniał, ale i tak wszyscy się rwali żeby w końcu pokazać siłę Niemcom, światu i sobie. Były też jakieś przesłanki strategiczne. Niebezpieczeństwo przymusowej ewakuacji. Ewakuacja Mińska kosztował życie 20 tyś. NIemicy nie przepuścili by okazji zdziesiątkowania Warszawiaków.

W 1943 Sosabowski mówił wszem i wobec o desancie swoich spadochroniarzy w Polsce. Hasło jego desantowców: krótszą drogą do Polski. Polscy piloci bomobowców RAFu otwarcie deklarowali gotowość transportu. Nie miało to szans powodzenia. Ale brytole znali moc polskich namiętności. Były one oczywiste i wbrew ich planom. W 1943 zmniejszyli ilość polskich eskadr bombowych, zwiększyli natomiast ilość polskich eskadr myśliwskich. 

zaloguj się by móc komentować


valser @gabriel-maciejewski 15 grudnia 2018 22:16
16 grudnia 2018 00:30

To jest czary marry- ruska energia ki. Dotknie faceta i i on mdleje. Wjezdzasz w goscia normalna szarza jak w rugby i on jest na plecach i macha odnozami jak stonka. I tak sie konczy piesn o Rolandzie. Niestety sa cale rzesze ludzi co nie potrafia zrobic 30 pompek i mysla ze jsk im Ryabko sprzeda wiedze tajemna to oni beda miszczami bez tych pompek. Ryabko oczywiscie zadnej pompki nie zrobi bo jak sie polozy na brzuchu to nie ma jak ramion ugiac. 

zaloguj się by móc komentować

bendix @valser 16 grudnia 2018 00:30
16 grudnia 2018 08:08

To tak jak w tym kawale o Bruce Lee i Franku Kimono. Bruce cios wibryjącej ręki a na to Franek cios wibrującej korby od Stara :-)

zaloguj się by móc komentować


bendix @valser 16 grudnia 2018 00:30
16 grudnia 2018 08:19

Tak przy okazji się zapytam: Czy średnio ogarnięty karateka ma szansę ze średnio ogarniętym mięśniakiem z łomem?

zaloguj się by móc komentować

valser @pink-panther 15 grudnia 2018 23:27
16 grudnia 2018 10:57

Jesli chodzi o optymalizacje szczegolow to zaczne od siebie. Nastepnym razem przyjade wypoczety i nie bede dzialal na wariackich papierach. 

zaloguj się by móc komentować

valser @jolanta-gancarz 15 grudnia 2018 23:28
16 grudnia 2018 11:05

Fajnie jest byc konsumentem tresci niezaangazowanym w organizacje eventu. Namiastka tej atmosfery byla na pierwszych targach w Bytomiu kiedy siedzielismy na kawie w BCK. Wtedy poznalem Panthere. No, ale za piec minut musialem leciec ogarniac jakies banaly i nie bylo wiecej czasu. W Tlokini ta atmosfera sie oddychalo.

zaloguj się by móc komentować

valser @bendix 16 grudnia 2018 08:19
16 grudnia 2018 11:08

Nie wiem o czym mowisz. Na ulicy robote robi element zaskoczenia. Jak potrafisz sie napastnikowi postawic to mysle, ze wiekszego zaskoczenia nie ma. 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Paris 15 grudnia 2018 23:43
16 grudnia 2018 11:11

Uważam, że liczba uczestników była optymalna. Więcej ludzi to byłoby coś w rodzaju "hala wylotów na lotnisku". Przyjechali ci, którzy byli zdeterminowani. Ja mam za sobą wiele konferencji i z tym jest trochę tak jak z wojskiem i obozem wędrownym: najważniejsze jest uczestnika nakarmić, dać mu wygodne łóżko i nie zanudzać:))) Ważne są bardzo przerwy z kawą i słodyczami a Polska ma wielką przewagę, bo organizatorzy wesel dostarczają tak wspaniałe wypieki Kół Gospodyń Wiejskich:))) Tanie, świeże i idealnie podzielne:))) A smaczne ponad wszelkie wyobrażenie.

Dodanie owoców na szwedzkim stole albo polskiego  chleba i smalczyku w wieczór "przyjazdowy" gdzieś w dyskretnym kącie obok herbaty dodaje ładnych parę gwiazdek. Latem można mieć "wejscie smoka" z owocami np. truskawkami i czereśniami. Raz zrobiliśmy taki numer bo koleżanka miała kilka drzew czereśni i znaczne nadwyżki, więc zachwytom uczestników nie było końca. Oczywiście ryzyko jest takie, że część konferencji przeniesie się "do kuluarów".

Ale tu był mocny program merytoryczny, więc konferencja była skazana na sukces.
 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @valser 16 grudnia 2018 10:57
16 grudnia 2018 11:12

To dotyczy każdego uczestnika:))) Trzba się odciąć od bieżączki.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @valser 16 grudnia 2018 11:05
16 grudnia 2018 11:16

To była bardzo piękna sprawa te pierwsze targi w Bytomiu. Atmosfera jedyna w swoim rodzaju i tylko był "problem żaby" w stylu "przecież się nie rozerwę": czy iść na wykład Ojca Wincentego(przykladowo, bo byli i inni), czy chodzić od stolika do stolika i zachwycać się książkami (była rewelacyjna lista tytułów) oraz pogadać z wydawcami. Zawsze za mało czasu.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @valser 16 grudnia 2018 00:30
16 grudnia 2018 13:33

Całkiem jak na tym filmiku. Najpierw miszcz kiai załatwia wszystkich swoich uczniów siłą woli, a tak naprawdę siłą psychomanipulacji, a potem dostaje w papę od zwykłego MMA: https://www.youtube.com/watch?v=gEDaCIDvj6I

To tak jak z naszymi autorytetami. Działają ale tylko gdy ofiara poddaje się ich psychomanipulacjom. Tylko że abrakadabra w sistiemie to jakiś margines, jest tam również grappling i kikboksing. Jaka jego jakość, tego nie wiem. 
zaloguj się by móc komentować

valser @Magazynier 16 grudnia 2018 13:33
16 grudnia 2018 17:02

Potykam sie co jakis czas o fitnesowy okultyzm, ktory usiluje aplikowac jakies magiczne metody do treningu. Mam na te "nowinki"  stale ten sam tekst. JESLI TO BYLOBY COKOLWIEK WARTE TO TRENOWALIBY W TEN SPOSOB W NHL.

A nie trenujo. Dziwne...

Miara wartosci takich "systemow" jest ilosc zawodnikow, ktorych ten trening produkuje do sportu wyczynowego i ich poziom wynikajacy z konfrontacji z innymi. 

Jak cos zaczyna sie obracac w jakis wynajetych jednorazowo salach i widac goscia, ktory cos pokazuje, a reszta podziwia, to znaczy, ze cwiczymy wejscie w odbyt, gdzie konca rury nie widac. Popatrz na tych ludzi co wokol tego Ryabki sa zgromadzeni. Wszyscy wygladaja na ludzi sportowego sukcesu, nieprawdaz?

W Rosji sport jest zorganizowany na poziomie, ktory jest nieosiagalny dla wiekszosci krajow. I nie mowie tu o grubym wyczynie, tylko o masowym, amatorskim uprawianiu. Znam to na przykladzie karate i hokeja.

zaloguj się by móc komentować

valser @Magazynier 16 grudnia 2018 13:33
16 grudnia 2018 17:09

W dziadku zamieszkal jakis przemocny krasnolud, ktory niestety chyba przysnal podczas normalnej naparzanki. Zdziwienie duze.

zaloguj się by móc komentować

Paris @pink-panther 16 grudnia 2018 11:11
16 grudnia 2018 18:29

Dokladnie tak...

... bezapelacyjnie  Tlokinia,  LUL  AD  2018 od samego poczatku byla skazana na sukces i tym sukcesem sie okazala  !!!   Sadze, ze i Pan Gabriel i Valser jako organizatorzy wezma sobie do serca te "nasze uwagi"... choc tak po prawdzie - z mojej strony - zadnych  uwag  NIE  MA... no, moze tylko ta, ze program konferencji byl ogromnie napiety... to bylo naprawde iscie  ZABOJCZE  TEMPO...

... no i  szanowna Pani Panther'o w przyszlosci  MUSI  BYC jako dopelnienie sukcesu chocby malenki "element kuluarowy"... po prostu  MUSI  !!!

zaloguj się by móc komentować

Aquilamagna @valser
16 grudnia 2018 22:29

Panie Piotrze, można mieć różne zdanie o Panu, ale po lekturze Pana tekstów jedna rzecz z trudem przechodzi przez gardło: "Nie chce mi się..."

Zdrowia życzę.

zaloguj się by móc komentować

valser @Aquilamagna 16 grudnia 2018 22:29
17 grudnia 2018 19:04

To tylko pozory, ktore sie ukladaja w taka sekwencje, a rzeczywiscie jest tak, ze zadne "nie chce mi sie" nie jest gorsze ani troche od "nie moge", albo "nie oplaca mi sie". 

Wszystko polega na tym, ze podejmuje sie decyzje i robi do tego egzekucje. 

Sa oczywiscie jeszcze koszty, ktore trzeba poniesc, ale nie jest miara bohaterstwa kto wiecej gotowki puscil. Moj bilans wyjazdy do Tlokini jest dodatni. W gotowce rowniez. Na przyszlosc jednak wolalbym robic rezerwacje z wiekszym wyprzedzeniem, zeby niczego nie odkrecac i nie odwolywac bo jest kolizja terminow.

zaloguj się by móc komentować

bolek @valser
17 grudnia 2018 21:19

Condensed Hard Plus!

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować