-

valser

Polski himalaizm zimowy. Appendix

Tej zimy, zupełnie niechcący stałem się kanapowym ekspertem od zdobywania ośmiotysięczników. I wielu z nas ma chyba podobnie. Dowiedziałem się, że przede wszystkim trzeba mieć pasję i marzenie, chcieć pokonywania samego siebie i własne ograniczenia, poczuć romantyzm gór i niebezpieczeństwo przygody, które nieodłącznie jest z tą działalnością związane. Ponadto trzeba mieć zdrowie, tzw. Genetykę i trzeba być wytrenowanym, trzeba mieć też charakter, sprzęt i trochę pieniążków.


Poza tym cała reszta to już drobiazgi techniczno-organizacyjne związane z przebywaniem na dużych wysokościach – pow. 6500 m npm, żeby nie dostać choroby wysokościowej, obrzęku mózgu, halucynacji, odmrożeń, kamieniem w łeb, śpiączki, śnieżnej ślepoty, odwodnienia oraz wielu innych rzeczy nieodłącznie związanych z tego typu działalnością.


Dowiedziałem się też od Krzysztofa Wielickiego, że za cenę utraty odmrożonego palca lub paznokcia, albo nosa czy policzka warto się wspinać i zapłacić taką cenę za zdobycie szczytu. Za cenę życia- broń Boże NIE!!! Ale za palec, albo nos – to jest OK. No, ale do takich poświęceń są zdolni tylko prawdziwi twardziele. Tacy jak Bielecki, albo Urubko. Cała reszta może się tylko przyglądać i podziwiać, bo fizycznie nie jest w stanie takich rzeczy znieść jak ww. Bohaterowie, a na dodatek tłuszcza nie jest zdolna do takich poświęceń. Na to stać tylko prawdziwych twardzieli.
Zainteresowałem się trochę organizacją tych wypraw w Himalaje, trochę poczytałem, trochę poglądałem dokumentalnych filmów i dotarłem do takich informacji, których konkluzja jest tylko jedna.
Bez lokalsow – Sherpow – żadna wyprawa jest nie do przeprowadzenia, a wejście na szczyt niemożliwe. Powyżej 4 tysięcy metrów nie ma bowiem mowy, żeby użyć samochodów czy zwierząt jucznych i całość wyposażenia, zapasów jedzenia, itp trzeba wnieść za pomocą jucznych maszyn zwanych Sherpami. Oni oprócz tego, że idą razem z wyprawą to dźwigają jeszcze 40 do 60kg bagażu-ekwipunku. I idą z tym przeszło 100 km. Jak doniosą, to wracają i donoszą kolejne dziesiątki kg. Najlepsi z nich „ida w sciane” i wynoszą ten sprzęt do 7500m, albo wyżej. To znaczy idą w górę z 20-40kg obciążeniem. Jak bohaterowie, którzy mają szturmować szczyt wychodzą w ścianę, to oni w tym czasie robią drugi kurs na 7500m że sprzętem.
Sporo Sherpow obsługuje komercyjne wyprawy i obsługuje bohaterów-zdobywców. Wielu z nich było na Evereście po kilka lub kilkanaście razy. Jeden z nich – Apa Sherpa był na Mt. Evereście dwadzieścia jeden razy. Za trzymiesięczną wyprawę Sherpa tragarz dostaje ok. 2500 dolarów, co pozwala żyć jemu i rodzinie przez ok. rok.
Oni to robią zawodowo, dla pieniędzy i nie robią z tego żadnego rozgłosu, no bo kto by się chwalił, że wypieka bułki w piekarni? Normalna rzecz przecież.


Teraz jeszcze parę słów o bohaterach szajbusach. Jest taki jeden co to wszedł na Everest bez nóg, tzn. w protezach. W drodze powrotnej jednak odmroził kikuty i ne był w stanie dalej iść. Jednemu Sherpie zaplecakowali gościa i Sherpa poszedł w dół 17km do obozu głównego z bohaterem na plecach.


Inny szajbus, najstarszy zdobywca Everestu, wszedł na górę w wieku 78 lat. Po 5 latach ten rekord został pobity przez innego dziadka Japończyka, który zdobył górę mając 80 lat. 78 letni dziadek cieszył się pięć lat z rekordu, a jak się dowiedział, że jego rekord został pobity, to postanowił te rekord odbić. Miał wtedy 83 lata. Oczywiście zmarł pod Everestem w obozie głównym. Zabiła go nie tyle choroba wysokogórska, co jego własna głupota i chora ambicja.
Sytuacja wygląda więc tak, że mamy nagłośnionych bohaterów, co to niby robią wyniki i całą armię anonimowych mrówek, które robią za niewielką kasę o wiele więcej, ale się tym nie chwalą.


Moja żona w dyskusji tej szajby stwierdziła krótko, że ziemia jest przeludniona i nie należy tych ludzi powstrzymywać, ani tym bardziej ratować. I na tam skończyła się nasza konwersacja. Ja tylko dodam, że oprócz szajby, która jest ewidentna i niezaprzeczalna, jest jescze niedomówienie, oszustwo i promocja sztucznych, nadmuchanych bohaterów.

21 razy na Everescie

trailer



tagi:

valser
11 marca 2018 17:24
33     1705    6 zaloguj sie by polubić
komentarze:
glicek @valser
11 marca 2018 17:49

Cała reszta może się tylko przyglądać i podziwiać, bo fizycznie nie jest w stanie takich rzeczy znieść jak ww. Bohaterowie, a na dodatek tłuszcza nie jest zdolna do takich poświęceń.

Cala tłuszcza może tylko być bombardowana memami w stylu "On nie ma wymówek, a Ty?" albo wykresami ile km trzeba przebiec, aby spalić zeżartego w nadmiarze pączka. Ew. wyszydzana, że nic nie robi ze swoim życiem, siedzi przed telewizorem i pije piwo. No chyba że ogląda kanały National Geographic, Discovery albo te inne z wyprawami i zwierzętami, najlepiej krwiożerczymi i drapieżnymi...

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @valser
11 marca 2018 17:56

Jest jeszcze coś.  Dziś czytałem reportaż o żonach tych himalaistów,  którzy tam zginęli.  I o nas, którzy nie rozumiemy tego jak one cierpią.  Jutro pociągnę temat.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @valser
11 marca 2018 18:26

Poniewaz poruszyles temat himalaizmu to ja sobie pozwole zamiescic taka uwage ogolna

odnosnie wspinania. Sam sie tym zajmowalem (tylko latem i tylko w Tatrach, no a pozniej troszke dla zabawy

w skalach juz w USA). Tylko jeden letni sezon. Poznalem podczas szkolenia (to byl 1988 rok) wielu wspanialych i sympatycznych

ludzi, takze tych z czolowki polskiego alpinizmu (m. innymi Eugeniusza Chrobaka ktory wkrotce potem tragicznie zginal

na Everescie) i powiem tak:

wspinanie, jesli sie do tego podejdzie rozsadnie jest piekna rzecza. Wyrabia w czlowieku tezyzne fizyczna, uczy partnerstwa,

no i wspaniale widoki, przyroda (Tatry to przepiekne gory). Ale wyjazdy w Himalaje, Karakorum, i to jeszcze zima to czysty masochizm. Zreszta, nastapila juz tak straszna komercjalizacja tych wyjazdow i "wyczynow" ze wkrotce beda sie scigac kto pierwszy stanie na szczycie K2 w samych kalesonach.

Moge tylko sobie wyobrazic jak tam jest ciezko. Chyba tych wyczynowcow adrenalina tam tak pcha do gory, wspominal nam zreszta o tym na szkoleniu wlasnie Chrobak, ze tam sie wydziela olbrzymia ilosc adrenaliny.

Natomiast w ostatnich latach (wlasciwie juz od dosc dawna) rozwinela sie dzialalnosc polegajaca na wspinaniu sie bez asekuracji jakiejkolwiek (tzw. styl "free solo"). I po co to sie robi to ja juz nie mam pojecia.

Pamietam jak na szkoleniu w Betlejemce (Osrodek Szkolenia PZA na Hali Gasiennicowej) mowil nam o tym Boguslaw Slama - kierownik osrodka, przemily czlowiek tylko straszny pijanica. Powiedzial: "sprzet wspinaczkowy jest po to produkowany zeby go uzywac."

Wspomnialem juz kiedys w jednym ze swoich komentarzy o czlowieku ktory sie nazywal Ueli Steck. Szwajcarski stolarz z zawodu, uzbrojony jedynie w raki i czekany, "przebiegal"  w pare godzin 1800-metrowa upiorna sciane Eigeru w Alpach Bernenskich.

Najpierw chyba gdzies w trzy godziny ale nie byl z tego zadowolony wiec zrobil to ponownie w dwie z kawalkiem.

Zabil sie niedawno w Himalajach.

A jest taki Amerykanin ktory sie nazywa Alex Honnold. Jest o nim dosc glosno, zwlaszcza w Stanach. Pozwole sobie zamiescic taki filmik odnoszacy sie do jego dzialalnosci:

https://www.youtube.com/watch?v=9HoUDDetAg0

Prosze to zobaczyc i zadac sobie pytanie: czy glupota ludzka ma jakies granice? Moim zdaniem nie ma.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

valser @Szczodrocha33 11 marca 2018 18:26
11 marca 2018 18:43

Ueli Steck zginal na spacerze aklimatyzacyjnym. Odpadl od sciany. Trzeba zobaczyc jak Sherpowie negocjuja 5 dolarow stawke za zalozenie obozu trzeciego. Tak placa za akord. Oni z tymi butlami i linami zasuwaja jak na tasmie, a na filmach sa twarze bialych zdobywcowi eksplorerow. To jest kupa smiechu ten caly himalaizm.

Mnie sie w takich momentach przypomina cytat z Miyamoto Musashi. Ten slawny japonski szermierz jest autorem takiego zdania - nie angazuj sie w beuzyteczna dzialalnosc.

zaloguj się by móc komentować

przemsa @valser
11 marca 2018 19:05

> konkluzja jest tylko jedna. Bez lokalsow – Sherpow – żadna wyprawa jest nie do
> przeprowadzenia, a wejście na szczyt niemożliwe.

Zdaje się, że oni są prawdziwymi, a już na pewno bezimiennymi, bohaterami tych wypraw.

 

 

zaloguj się by móc komentować

Tytus @valser 11 marca 2018 18:43
11 marca 2018 19:08

"nie angażuj sie w bezużyteczną dzialalność"

Wczorajszego dnia, wraz ze starym ojcem spuszczaliśmy drzewa na opał w miejsce, gdzie dotrze koń, bądź traktor. Pieniny, niby niewielkie górki, ale są niezłe miejsca, gdzie tylko człowiek dotrze, a zwierzak pociągowy, nawet hucuł, nie da rady. Nachodziliśmy się w górę i w dół, tam i z powrotem po śniegu, lodzie i zmarzniętych skałkach i kamieniach na rumowisku. Odpowiednio ruszaliśmy drągami ścięte i przymarznięte do ziemi drzewa, uważając, aby nie być zgnieconym, bądź komuś w dolinie nie zrobić krzywdy.

To samo stwirdziliśmy, co Pan zacytował z Miyamoto Musashi. Zastanawialiśmy się, czy himalaiści daliby radę, choć z jednym cienkim świerkiem.  

zaloguj się by móc komentować

valser @przemsa 11 marca 2018 19:05
11 marca 2018 19:08

Na to wychodzi. Oni sa niewidocznym tlem, na ktorym cala reszta popierdulek sie lansuje. Polacy maja tutaj szczegolne zaslugi. To znaczy cisna nam juz od gierkowej komuny ten himalaizm jako alternatywe na prawdziwy sukces.

zaloguj się by móc komentować

valser @Tytus 11 marca 2018 19:08
11 marca 2018 19:14

Gorale to praktyczny i realnie myslacy lud. Nie ma co lansiarzy do ludzi porownywac. Oni sie taka "proza zycia" jak drewno na opal nigdy nie zainteresowali, bo to jest za malo romantczne.

zaloguj się by móc komentować

przemsa @valser 11 marca 2018 19:08
11 marca 2018 19:30

Ciekawe, czy są też tacy, którzy na te najwyższ szyczyty wchodzą od początku sami.

 

zaloguj się by móc komentować

Danae @valser 11 marca 2018 19:08
11 marca 2018 19:38

"To znaczy cisna nam juz od gierkowej komuny ten himalaizm jako alternatywe na prawdziwy sukces."

W rzeczywistości caly ten himalaizm był przykrywką, no do czego?  Ha, ha...Nie tylko propagandy sukcesu, ale i szpionów itp.

Obejrzałam film dokumentalny, chyba nie rozpowszechniany w mediach. Te wszystkie Rutkiewicze, Kukuczki itp. mieli ogromne fory w PRL - kurtki puchowe szyły im jakieś specjalistcyzne szwaczki, sprzęt też szykowali im ludzie. Wszystko z naszej, rzecz jasna, kasy.

Jak już zdobyli jakiś szczyt, to państwo hymalayści natychmaist sprzedawali te kurtki itp ludzieom z innych krajów za dolary, żeby mieć na następne wyprawy, po czym wracali do Polski i znowu dostawali nowe. 

A teraz, znowu za nasze podatników pieniądze, ściągają ich z gór, bo wyszli bez tlenu i komórki. 

Ci ludzie są nie tylko durni i poszarpani w głowie. To pijawki, egoistyczne hieny, zdolne do świństw i złodziejstwa.

Parę lat w Hiszpanii spotkałam baskijskiego hymalyistę, który znał Wandę Rutkiewicz. Mówił, że z niej to wszystcy się tylko w głos śmieli, nawet inni wariaci na szlaku. Jej świr przebijał wszystko.

Ja góry kocham. Ale nikogo nie okradam, ani nie narażam, jak sobie chodzę po swoich ukochanych Beskidkach.

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

Paris @valser 11 marca 2018 19:14
11 marca 2018 19:52

Dokladnie...

... super wpis... i tak ogolnie to tym wpisem rozwaliles ten caly, dety  CHimalaizm  !!!  Dzieki,

zaloguj się by móc komentować

dziad-kalwaryjski @valser
11 marca 2018 22:35

Są poziomy normalności. Dla jednych normalny jest bieg do sklepu, ale maraton to już bezcelowy idiotyzm.

Są tam absurdy, przewały, nadmuchiwanie. Choć w porównaniu do przewałów w np Polskiej Hokej Lidze himalaizm to wzorzec czystego wyczynu.

Są tam szajbusy i niewolnicy sławy. Porównywanie jednak takich wypraw do Hannolda, to jak mówienie że hokeiści to debile, bo niektórzy grają w hokeja na rzece na 3cm lodzie.

PS czepianie się hokeja jest czysto przypadkowe

 

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Szczodrocha33 11 marca 2018 18:26
11 marca 2018 23:21

Przepraszam - że tak w pół zdania: w jakich kalesonach zdobywał szczyty Yeti. Chyba bez ? To jest wyzwanie ! Może tylko uciekał przez przełęcze ?

:)

zaloguj się by móc komentować

valser @dziad-kalwaryjski 11 marca 2018 22:35
11 marca 2018 23:33

Nie jest normalne ryzykowanie zycia dla tak mialkiego celu jak wejscie na gore. A tam mozna umrzec na sto sposobow i nie ma mocnych. Chodzi generalnie o dwie rzeczy - ryzykowanie zycia dla zachcianki i zamaskowanie prostego faktu, ze to co dla zawodowego niby wspinacza jest wyczynem to dla Apa Sherpy jest zwykla robota. Gosciu w jeden sezon wchodzil na Everest trzy razy, w sumie na szczycie 21 wejsc. Bez Sherpow te imprezy nie maja szans na sukces.

zaloguj się by móc komentować

dziad-kalwaryjski @valser 11 marca 2018 23:33
12 marca 2018 00:01

Bez Sherpow te imprezy nie maja szans na sukces

Rozumiem. Życie to paradoksy. Bez białych Apa Sherpa zbierałby drewno, herbatę, hodował owce, jak i większość szerpów. I nie byłoby ich stać na lepsze domy, lepsze ubrania.

Wniosek?

-Bez tych imprez ci szerpowie nie mają szans na sukces.

zaloguj się by móc komentować

onyx @valser 11 marca 2018 23:33
12 marca 2018 00:05

Tak samo jak każdy zawodowy sportowy indywidualista nie ma szans bez trenerów/sponsorów/doktorów/dietetyków itp. Ten Szerpa to fenomen nawet wśród nich a Wielicki robił ośmitysięczniki sam od podstawy góry. Równie dobrze można powiedzieć że gdyby nie samolot i pks jakim dojechał do Nepalu też by nie dał rady. Szajb sportowych jest całe mnóstwo ale nie na wszystkie się tak często umiera. Niektóre takie jak himalaizm czy nurkowanie głębinowe są top over top. A góra nie musi być wysoka żeby wejście na nią wywoływało dreszcze u amatora.

https://www.youtube.com/watch?v=X5NoSZ0J5GY

zaloguj się by móc komentować

dziad-kalwaryjski @onyx 12 marca 2018 00:05
12 marca 2018 00:31

Większość społeczeństwa musi być normalna. Ryzykanci muszą być społecznie szykanowani czy ośmieszani. Bez nich jednak społeczeństwo zanika. Zakaz boksu w Norwegii czy chyba przez 20 lat w Szwecji wystarczy by policjanci składali dymisje z pracy z powodu ryzyka zagrożenia zdrowia.

Kontrola nad ryzykanctwem jest ważna. Wiedzieli to w prl, wiedziała to w Agora wydając większość książek himalaistów czy robiąc im eventy.

zaloguj się by móc komentować

valser @valser
12 marca 2018 01:13

Nie rozumiemy sie. Dla mnie jest oczywiste, ze jakby ktos zlozyl powazna oferte takiemu Apa Sherpa, np. masz tu 100tysiecy dolarow i pokaz co potrafisz, to wszyscy moglibysmy sie zdziwic i miec troche inne pojecie o rekordach w gorach i w jednej chwili te programy narodowe moglyby stracic sens. No, ale do tego nie dojdzie, bo Hillary musial pierwszy wejsc na szczyt, a Tenzing Norgay mogl co najwyzej byc drugi.

A jesli chodzi o ryzyko, gdzie na szali stawia sie swoje zycie, to nie trzeba jezdzic w Himalaje, zeby sie zabic. Popatrzcie na to... https://www.facebook.com/cojapaczeTV/videos/1662182373865392/?hc_ref=ARRFxJ8rhNFKxcRvqMMdXJW1e9IRHVE58Qb_IlTjDN-91maCqCe73tJ6uKvki0J8Z84&pnref=story

 

zaloguj się by móc komentować


sannis @dziad-kalwaryjski 12 marca 2018 00:31
12 marca 2018 08:47

W aeroklubie pod moim rodzinnym miastem powstała, pierwsza duża tzw. strefa zrzutu spadachronowa. Dziś one są dość  popularne. Wówczas to było novum i zjeżdżali się chętni z całej Polski. Oczywiście rozrywka bardzo elitarna, bardzo kosztowna i czasem niebezpiecznie śmiertelna. Mój wujek, który w latach 70tych skakał w tym aeroklubie, za darmo w ramach przysposobienia wojskowego, na tę zmianę relacji przytoczył pytanie swojej babci ( a mojej prababci): "Kozok, a ile ci za to skokanie płacum?"  

zaloguj się by móc komentować


sannis @przemsa 12 marca 2018 06:46
12 marca 2018 09:44

Cytat z Urubki:

"To bardzo piękne i interesujące – jak mówisz – jesteś krok od życia lub śmierci. Krok tam albo tu. (...) Ale w momencie, gdy stawiasz ten krok w drugą stronę, czujesz bardzo specyficzny sens i rozumiesz, czym jest prawdziwe życie. Czujesz, że jesteś na tyle silny i masz tyle tej siły w organizmie, że zwyciężasz śmierć.

(...) Na Kanczendzondze widziałem ciało Japończyka. To był przykład na to, że muszę być skupiony. On był słaby, zmęczony i nie wrócił,  ja muszę być silny."

zaloguj się by móc komentować

valser @sannis 12 marca 2018 09:44
12 marca 2018 09:54

Mysle, ze Kukuczka myslal podobnie. Niewiele to pomoglo. No i ten skaczacy z dachu podpalony Rusek bije ich wszystkich jedna dwusekundowa akcja.

zaloguj się by móc komentować

sannis @valser 12 marca 2018 09:54
12 marca 2018 10:08

Dwusekundowa ruska akcja to czysty artyzm! Podpalić sobie jaja i ugasić je w śniegu skacząc z 4 piętra... Przeciez tego nie wymyślą nawet w National Geographic czy tam innym Red Bullu.   

zaloguj się by móc komentować


valser @sannis 12 marca 2018 10:08
12 marca 2018 10:46

Pokazujo jako bohaterow gosci, ktorzy przez ostatnie trzy miesiace spali w namiotach na mrozie, lazili bez konkluzji po gorach i na to jest kasa i machina propagandowa. A tu facet odwala numer moim zdaniem nie do powtorzenia, wychodzi z tego calo, a my nie wiemy jak on sie nazywa. Szydze oczywiscie, bo ludzie z klubu samobojcow, ktorzy zyja, ale maja zamiar probowac, nigdy nie beda moimi bohaterami.

Lista poleglych

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @glicek 11 marca 2018 17:49
12 marca 2018 11:01

Albo z najnowszej reklamy: "dziecku odmówisz?!" 

zaloguj się by móc komentować

sannis @valser 12 marca 2018 10:46
12 marca 2018 11:02

"A tu facet odwala numer moim zdaniem nie do powtorzenia, wychodzi z tego calo, a my nie wiemy jak on sie nazywa."

A jaka do tego prostota środków, bliskość natury (Rosja=śnieg). Ten gość zalinkowany wyżej, co to bez asekuracji wspina się na filmie NG w Meksyku. To on wpierw, podwieszony na linie, przez tydzień, piłuje pilnikiem chwyty w skale. 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @valser 12 marca 2018 01:13
12 marca 2018 12:18

Wykorzystałem ten Twój film na Facebooku, jako ilustrację mojego dzisiejszego tekstu. Dzięki za inspirację.

 

zaloguj się by móc komentować

valser @krzysztof-osiejuk 12 marca 2018 12:18
12 marca 2018 13:21

Prosze bardzo i przepraszam. Ja tu jestem tylko przekaznikiem. Nasi himalaisci ze swoimi wyrozumialymi i kochajacymi zonami robia tutaj duzo wiecej.

zaloguj się by móc komentować


valser @telok 12 marca 2018 17:01
12 marca 2018 17:26

Jak za komuny do miesnego.

zaloguj się by móc komentować


zaloguj się by móc komentować