Mistrz płacze dwa razy
Iga Świątek wygrała turniej w Kanadzie i unieważniła nie tylko plumkania Woydyłło-Osiatynskiej, ale tych wszystkich ekspertów, którzy pieprzyli głodne kawałki przez ostatni rok, których nie mam zamiaru powtarzać, bo szkoda na to klawiatury.
Jedna rzecz rzecz rzuca mi się w oczy - diagnoza medyczno-terapeutyczna na odległość. Woydyłło jest rzekomo doświadczonym psychologiem, terapeutą więc powinna skorzystać ze swojego profesjonalnego warsztatu, na przykład w taki sposób, żeby się powstrzymać od stawiania diagnozy na odległość, nie mając osobistego kontaku z Igą Świątek, nie przeprowadzając z nią żadnego wywiadu. No, ale wiemy jak ciężko walczyć z pokusą jak się jest przed kamerą lub przed mikrofonem. Ta zaś postanowiła błysnąć i się wyjęzyczyć.
Internet zareagował prawidłowo. Wbija Wojdyłło w glebę, ale generalne oburzenie idze w kierunku savoir-vivre, że werbalnie obraziła Igę Świątek. To moim zdaniem jest najmniejszy problem. W rzeczywistości mamy tu do czynienia z ekspertyzą psychologiczną na odległość. I nie chodzi tu tylko o to, że ona jest błędna, ale o to, że ktoś z pozycją w świecie naukowym sobie pozwala na takie rzeczy.
Przypomnijmy sobie sytuację z 2016 roku, kiedy prof. Łukasz Święcicki udziela wywiadu w DoRzeczy, który przez redakcję został zmanipulowany, a z którego miało wynikać, że prof. Święcicki uważa przeciwników politycznych PiS za chorych psychicznie. Sprawa dotyczyła obłędu udzielonego, jak najbardziej rozpoznanej jednostce chorobowej, która się uaktywnia, jak słabe jednostki i emocjonalnie wrażliwe są wyeksponowane na negatywne informacje o wysokiej amlitudzie emocjonalnej, co jak najbardziej ma miejsce.
Co się wtedy stało? Otóż środowisko naukowe psychiatryczne poczuło się w obowiązku przeprosić za słowa prof. Święcickiego i przywołać go do porządku. Implikacje tego artykułu były poważne i uderzały w zawodową pozycję profesora Święcickiego.
Pytanie więc jest proste - gdzie jest środowisko diagnostów, terapeutów, nauczycieli akademickich kiedy Woydyłło stawia swoją ekspertyzę publicznie na temat najlepszej polskiej tenisistki wszechczasów?
Ano - jest tam gdzie my je zobaczymy.
Ja ich widzę jako bandę oszustów, wyrosłych z bolszewickiego systemu. Ta banda usiłuje monetyzowac swoje okultyzmy i szamanizm, przykryty fałszywa troską o ludzi i przede wszystkim cieszy się z tych działań systemu, które niosą ludziom realne problemy, bo wtedy prawdopodobieństwo poszerzenia grupy wymagającej wsparcia i pomocy rośnie. Oni też cieszą się z porażek i niepowodzeń innych, bo jak jest źle to dla nich jest dobrze.
Jeśli jest dobrze, to oni wtedy i tak wymyślają różne urojone sytuacje, które rzekomo wymagają ich interwencji.
Dlatego to całe środowisko milczy i w żaden sposób nie potępia tego co Woydyłło nagadała przed kamerą.
Najlepsze jest to, że ona po całe aferze wyskoczyła z przeprosinami, ale to też jest kuriozum jak ona tłumaczy swoje słowa - ona twierdzi, że nazwanie Igi »głupiutka« jest wyrazem jej troski i nie jest obraźliwe. Check this out...
https://www.facebook.com/watch/?v=1047475478263134
Dobre, co nie? Czyli jak nazwę Woydyłło dojrzałą, wyśmiganą flanelcią (a nie starą, zużytą szmatą) to będzie mój wyraz troski o nią? Zapewne.
Woydyłło, podobnie jak jej nieboszczyk małżonek - alkoholik Osiatynski, to komuna, przepoczwarzona w postkomunę. Banda ludzi, od których trzeba się odizolować i jak już mieć z nimi do czynienia, to walić w to tałatajstwo wszystkim co znajdzie się pod ręką.
Tyle wstępu, bo w sumie mam wiele ciekawszych rzeczy, którymi chciałbym się podzielić i jeśli już pisać o sporcie wyczynowym, to przede wszystkim trzeba znaleźć odpowiedni kontekst.
Droga na szczyt nigdy nie jest usłana różami i trzeba się wykazać wieloma pozytywnymi cechami ciała, ducha, umysłu i charakteru, żeby stanąć na podium.
O takich rzeczach każdy, nawet najgłupszy obserwator sportu raczej wie, chociaż jak się ekspertów posłucha, to nie jest to takie pewne.
Moje ostatnie sześć tygodni z hokejem to dziesiątki opowieści o sportowych wzlotach i upadkach, ciemnych momentach, udanych i nieudanych próbach wyjścia ze strefy cienia. Za każdym razem jest to opowieść wierze w sukces, harcie ducha, ciężkiej pracy, właściwej komunikacji, współpracy, gdzie cały zespół ciągnie za linę w jednym kierunku, o tym, że do ostatniej sekundy nikt się nie poddaje i że czasami wszystko zależy od małego promyku szczęścia, albo ułamku sekundy nieuwagi, czy wszystko jest o przypadkowym błędzie.
Dzisiejszą moją bohaterką będzie Andrea Brändli - bramkarz narodowej reprezentacji żeńskiej drużyny Szwajcarii.

Andrea w ostatnich miesiącach, jak sama to określiła, przeżywa szalony czas.
W lutym tego roku wywalczyła z reprezentacją Szwajcarii brązowy medal na olimpiadzie. W lipcu spotkaliśmy się na obozie w Arosa, gdzie byliśmy trenerami młodych hokeistów i hokeistek, a ja miałem okazję z Andrea prywatnie porozmawiać.
Dla wielu zawodniczek szwajcarskiej drużyny ten turniej olimpijski w Milano był ostatnim występem reprezentacyjnym. Idzie zmiana warty, wymiana pokoleniowa i dla doświadczonych zawodniczek świadomość, że jest to najprawdopodobniej ostatni występ był dodatkowym motorem napędowym. Nie jechały one bowiem »zbierać doświadczenia«, tylko miały szanse ostatni raz coś pokazać i coś zdobyć.
To była jedna z głównych przyczyn, które spowodowały, że starsze zawodniczki grały tak, jakby świat miał się jutro skończyć i wokół tego elementu zbudował się sukces drużyny, a młodsze zawodniczki poszły za przykładem starszych koleżanek. To scementowało drużynę i nawet w ciężkich chwilach żadna z dziewczyn nie miała wątpliwości po co jest na lodzie.
Po raz pierwszy spotkałem się z Andrea w Winterthur w 2016 roku, kiedy byłem asystentem trenera drużyny do lat 17. Andrea wtedy miała 19 lat i grała w męskiej drużynie juniorskiej do lat 20, będąc już rezerwowym, dobrze zapowiadającym się bramkarzem drużyny narodowej. Niedługo później po dobrych występach w kadrze odezwali się skauci zza oceanu i zaproponowali jej stypendium i grę w uniwersyteckiej drużynie Ohio State University.
Andrea ukończyła w USA studia licencjackie z psychologii oraz kryminologii i wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych, a następnie kontynuowała naukę na studiach podyplomowych w celu uzyskania tytułu magistra w dziedzinie wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych w trakcie swojej kariery akademickiej i sportowej w Stanach Zjednoczonych. Ostatni sezon w Ameryce rozegrała w barwach Boston University.
Od 2019 roku jest podstawowym bramkarzem drużyny narodowej, a ostatnie trzy lata spędziła w zawodowych drużynach żeńskiego hokeja na lodzie w Szwecji.
Wróćmy do turnieju olimpijskiego. Szwajcarki po ciężkim boju w cwiercfinale turnieju pokonały jedynym golem reprezentacje Finlandii, z którą cztery lata wcześniej przegrały walkę o brązowy medal na olimpiadzie w Chinach.
W Milano, jedyną bramkę w meczu strzeliła w drugiej tercji Alina Müller, również pochodząca z Wintertur, a Andrea zachowała w meczu czyste konto. Mecz nie był wyrównany. Finlandia dominowała w meczu, oddając czterdzieści strzałów na bramkę, które Andrea wszystkie zatrzymała, a w drugą stronę - Szwajcarki strzelały na bramkę Finlandii zaledwie 14 razy i o wszystkim zadecydowała jedna akcja. Dla Andrei to był bardzo trudny mecz i to ona była kręgosłupem drużyny, powstrzymując wszystkie próby Finek, murując bramkę całkowicie.
W półfinale Szwajcarki trafiły na faworytki turnieju - drużynę Kanady, z którą do tej pory przegrywały zazwyczaj wieloma bramkami. Kanadyjki weszły w mecz z jasnym celem - rozjechać Szwajcarię i zameldować się w finale. W pierwszej tercji Kandadyjki grały swoje, oddając 13 strzałów na bramkę, Szwajcarki strzelały tylko raz. Na drodze stała jednak Andrea, która wybroniła wszystkie strzały Kanadyjek i po pierwszej tercji wynik był bezbramkowy.
W drugiej tercji Kanadyjki podkręciły tempo, strzelały 22 razy na szwajcarską bramkę i strzeliły dwa gołe. No, ale hokeju dwubramkowe prowadzenie niewiele znaczy. Szwajcarki w czwartej minucie trzeciej tercji zdobyły kontaktowego gola i mimo zdecydowanej przewagi Kanadyjek w grze, wynik do końca meczu pozostawał otwarty. Szwajcarki próbowały w końcówce meczu strzelic bramkę wyrównującą, kiedy Andrea zjechała na ławkę, a trener wprowadził dodatkowego gracza w polu, ale wynik już nie uległ zmianie. Mimo wszystko, mimo przewagi Kanady wynik pozostawał na styku i Szwajcarki do końca widziały swoją szansę, wierzyły w wyrównanie i zwycięstwo.
Pozostał mecz o brązowy medal z drużyną Szwecji.
Andrea cztery lata wcześniej stała w bramce podczas meczu o trzecie miejsce na Olimpiadzie w Pekinie. Miała w głowie ten mecz i poznała uczucie, kiedy wyjeżdża się z olimpiady z pustymi rękami. Wtedy Finlandia strzeliła bramkę na 1-0 w pierwszej tercji i ten wynik długo się utrzymywał. Dopiero w trzeciej tercji, kiedy Szwajcarki postanowiły więcej zaryzykować wynik się posypał i mecz skończył się przegraną Szwajcarii 4-0.
Mecz ze Szwecją o brąz był akcja za akcję, z lekką przewagą drużyny Szwedzkiej. Po pierwszej tercji wynik jednak był bezbramkowy. Mniej więcej w połowie drugiej tercji Szwajcarki przestały jeździć na łyżwach dały za dużo przestrzeni we własnej tercji na rozegranie krążka i Andrea kompletnie zasłonięta przez szwedzką zawodniczkę dostała gola spod niebieskiej linii. Nie widziała zupełnie krążka, nie miała wolnego pola widzenia.
W tym momencie meczu poczuła, że scenariusz zaczyna się układać jak cztery lata temu w meczu o brąz z Finlandią. Jednobramkowa strata, która trzeba odrobić. Narastająca presja upływającego czasu i świadomość, że dostało się gola w taki sposób, że nie dało się niczego zrobić.
No, ale drużyna była w grze. Kilka minut po stracie gola idzie akcja po utracie krążka w tercji ataku. Ofiarną pracą w back checkingu Szwajcarki odzyskują krążek, pada niecelny strzał, dalej toczy sie akcja zza bramki i pada gol wyrównujący.
Andrea w tym momencie eksplodowała emocjonalnie. Po jej twarzy spłynęły łzy ulgi, rozładowania stresu i frustracji.
Po wyrównującym golu...
Drużyna odpracowała to co straciła, a Andrea wróciła do gry z większą siłą i wolą zwycięstwa. W trzeciej tercji nie padły gole do żadnej bramki i mecz musiał się rozstrzygnąć w dziesięciominutowej dogrywce w formacjach trzy na trzy. Tutaj presja jest jeszcze większa, bo pierwsza strzelona bramka kończy mecz i wyłania zwycięzcę.
Rozstrzygnięcie padło w ostatniej minucie dogrywki. Alina Müller zdecydowała się wyprowadzić krążek ze strefy ataku, nie mając czystej sytuacji do zagrania krążka i wróciła z nim na własną niebieską linię. Nabrała rozpędu i wprowadziła krążek ponownie do tercji ataku. Tam rozegrała krążek sprytnym backhandowym drop passem do Ivany Wey, która oddała jej krążek przed bramkę i Alina strzałem nad bark strzeliła złotą, to znaczy brązową bramkę.
Andrea obserwowała całą sytuację ze swojego pola bramkowego. Alina odrzuciła swój hokejowy kij, potem rękawice, ściągnęła hełm i pojechała w kierunku własnej bramki.
Andrea również odrzuciła swój kij i rękawice, i ruszyła w kierunku Aliny. Po twarzy Andrei drugi raz w tym meczu spłynęły łzy. Tym razem były to łzy nieopisanej radości i sportowego szczęścia.
Sekunda po zwycieskim golu...
Obie kobiety padły sobie w ramiona, a chwilę później utonęły w objecach całej drużyny.

Andrea została uznana najlepszym bramkarzem turnieju, a w czerwcu została draftowana do żeńskiej drużyny Detroit Red Wings. Dzisiaj podpisała z Detroit trzyletni kontrakt i następne sezony spędzi za oceanem.

W żeńskiej drużynie idze nowa fala, następuje zmiana pokoleniowa. Kanadyjski trener żeńskiej reprezentacji Szwajcarii zakończył swoją misję i od nowego sezonu kadra bedzie miala nowego trenera. Andrea z pewnością przez następne sezony pozostanie kluczową osobą na swojej pozycji i jeśli tylko będzie zdrowa, to ma pewne miejsce w reprezentacji, a w zasadzie to dopiero teraz jej kariera nabiera rozpędu. Marzeniem każdego hokeisty, bez względu na wiek, kraj pochodzenia, czy płeć jest grać w profesjonalnej lidze za oceanem. Andrea żyje swoim marzeniem, ale nie jest to tylko marzenie, to jest jej życie.
I z tym przekazem dla młodych hokeistów przyjechała do Arosa na sportowy obóz.

Pora na puentę.
Medal z olimpiady w Milano zostanie z Andrea na zawsze. Tak samo jak wygrany przez Igę Świątek Rolland Garros i Wimbledon i jej wielki powrót na szczyt w Toronto.
I nic, żadne gadanie nie jest w stanie tego odwrócić.

tagi: prof. święcicki iga swiatek paranoja indukowana andrea braendli og milano 2026 alina müller
|
|
valser |
| 14 sierpnia 2026 22:13 |
Komentarze:
|
|
cbrengland @valser |
| 15 sierpnia 2026 00:17 |
Na razie doczytałem do prof.Łukasza Święcickiego i wystarczy ... Po cholerę mi PiS i reszta. I niestety, dalej nie widzę zdjęć u ciebie.
Dlaczego, u mnie widać, na całym świecie i w UK, też i w Polsce
It’s a love story - Iga Świątek, Toronto 2026
_________
|
|
valser @cbrengland 15 sierpnia 2026 00:17 |
| 15 sierpnia 2026 05:24 |
Mnie się wszystko normalnie wyświetla na telrfonie i na komputerze.
Problem może być twoja przeglądarka, albo aplikacje poinstalosane na urządzenie ewentualnie programy antywirusowe..
|
|
cbrengland @valser 15 sierpnia 2026 05:24 |
| 15 sierpnia 2026 05:35 |
To nie to. Na wszystkich urządzeniach jakie mam, dwa komputery, tablet, dwa telefony komórkowe, jest tak samo. A mam surowe wręcz komputery, bez żadnych podejrzanych aplikacji, czy antywirusow. Do tego z systemem LINUX. I tak nie było. Te fotografie zniknęły bodaj w tym roku u mnie na SN
________
|
|
valser @cbrengland 15 sierpnia 2026 05:35 |
| 15 sierpnia 2026 07:23 |
Ciekawe czy to jest szerszy problem, czy tylko twój?
|
zkr @cbrengland 15 sierpnia 2026 05:35 |
| 15 sierpnia 2026 07:31 |
> Do tego z systemem LINUX.
Ktorej dystrybucji uzywasz?
|
zkr @zkr 15 sierpnia 2026 07:31 |
| 15 sierpnia 2026 07:46 |
P.S. Bez zwiazku ze zdjeciami. Tak z ciekawosci pytam. :)
|
zkr @valser |
| 15 sierpnia 2026 08:01 |
> ktoś z pozycją w świecie naukowym
Jezeli przyjmiemy, ze psychologia to nauka ;)
|
zkr @valser |
| 15 sierpnia 2026 08:05 |
> I nic, żadne gadanie nie jest w stanie tego odwrócić.
"+"
Psy szczekaja, karawana idzie dalej
|
|
atelin @valser 15 sierpnia 2026 07:23 |
| 15 sierpnia 2026 08:13 |
U mnie OK.
|
|
valser @zkr 15 sierpnia 2026 08:01 |
| 15 sierpnia 2026 08:56 |
stręczą to na uniwersytetach, a oprócz tego wszystkich jakieś ogólne reguły obowiązują. Jej oczywiście to nie dotyczy, bo cechą okultyzmu jest wymyślanie nieistniejących połączeń.
|
zkr @valser 15 sierpnia 2026 08:56 |
| 15 sierpnia 2026 09:05 |
Dla mnie roznica miedzy psychologia a psychiatria to jak miedzy astrologia a astrofizyka ;)
|
|
valser @zkr 15 sierpnia 2026 09:05 |
| 15 sierpnia 2026 09:10 |
Z psychiatrią też jest problem, zwłaszcza w Ameryce. W zeszłym roku zrealizowano tam 350 milionów recept na leki psychoaktywne.
Nie chodzi już o leczenie, tylko sprzedaż.
No i tzw. jednostek chorobowych przybywa, czyli rynek rośnie.
|
|
Starybelf @valser 15 sierpnia 2026 09:10 |
| 15 sierpnia 2026 09:17 |
Z psychiatrią też jest problem, zwłaszcza w Ameryce. W zeszłym roku zrealizowano tam 350 milionów recept na leki psychoaktywne.
To dlatego kierplatz Bogdan Klich nie może opuścić placówki dyplomatycznej w Waszyngtonie. Jako psychiatra pomaga zwalczać amerykańskie problemy z psychiatrią. ;)
|
zkr @valser 15 sierpnia 2026 09:10 |
| 15 sierpnia 2026 09:19 |
> Z psychiatrią też jest problem
OK, zgoda. Jestem po "lekach" na PG i pracowalem w branzy.
Tu nie chodzi o psychiatrow ale o przemysl farmaceutyczny.
Moj komentarz u @ewaryst-fedorowicz
|
|
valser @zkr 15 sierpnia 2026 09:19 |
| 15 sierpnia 2026 09:43 |
No, ale to "lekarze" wypisują recepty, diagnozują i leczą.
|
zkr @valser 15 sierpnia 2026 09:43 |
| 15 sierpnia 2026 09:53 |
> No, ale to "lekarze" wypisują recepty, diagnozują i leczą.
Za wycieczke na Bali duzo zrobia ;)
A tak na powaznie, to firma w ktorej pracowalem zrezygnowala z produkcji jednego z antydepresantow.
Znany temat. Na poczatku zwiekszaja naped ale jeszcze nie poprawiaja nastroju.
Wiec chory ma wieksza energie aby zrealizowac swoje (chore) zamiary.
|
|
cbrengland @valser 15 sierpnia 2026 07:23 |
| 15 sierpnia 2026 12:57 |
Na pewno, to nie tylko moj problem. Ale widocznei w UK nie ma więcej czytelników SN poza mna. Albo siedza cicho
________
|
|
cbrengland @zkr 15 sierpnia 2026 07:31 |
| 15 sierpnia 2026 13:04 |
Linux MINT, od zawsze, wieki temu
_______
|
zkr @cbrengland 15 sierpnia 2026 13:04 |
| 15 sierpnia 2026 13:27 |
> Linux MINT
A tez mam na jednym komputerze. Swietny. Latwy do instalacji i obslugi.
Ale czas wrocic do podstaw.
Slackware.
Moj pierwszy linux w 1996 (a moze 95?).
P.S. Przepraszam Autora notki za OT :)
|
|
valser @zkr 15 sierpnia 2026 09:53 |
| 15 sierpnia 2026 14:26 |
I am not surprised.
Nic tak nie pobudza i podnosi nastrój ja bombka z testosteronem.
No, ale wokół tego nabudowali tyle legend i czarnej propagandy, że nikt nawet nie patrzy w tą stronę.
|
BTWSelena @valser |
| 15 sierpnia 2026 15:18 |
W psychologii istnieje tzw. Zasada Goldwatera. Zakazuje ona psychiatrom i psychologom wydawania profesjonalnych opinii o osobach publicznych, których osobiście nie badali. Ale ta paniusia ... ....w zasadzie nie bedę tutaj już paskudziła z moimi wypowiedziami o stanie psychicznym tej pańci,bo mnie wyręczyłeś i słusznie.! No ale cisną mi się paskudne i słuszne słowa.
Notka pasjonująca o przeżyciach,zawodach,sukcesach i ciężkej pracy sportowców.Czytając czułam się uczestnikiem zmagań. Dzięki i pozdrawiam z odległej suwalszczyzny.
|
|
valser @BTWSelena 15 sierpnia 2026 15:18 |
| 15 sierpnia 2026 19:22 |
Iga ją posumowała wynikiami. I więcej już nic nie trzeba mówić.
Ja dzisiaj zaliczyłem glebe podczas testu na lodzie i mimo, że się pozbierałem i dojechałem do końca to zabraklo mi 0.27 sekundy, żeby się zmieścić w limicie czasowym.
W sporcie piękne jest to, że możesz wszystko zrobić dobrze i przegrać. Możesz też być pod ciśnieniem i mocno ze wszystkim do tyłu, ale jak się zbierzesz do kupy to wygrasz.
Test poprawkowy - 3 października i jak tego pojade, to po 14 latach nie dostane licencji na przeszły sezon.
No, ale ja wiem, że ja to pojade. I tyle.
Opinie Osiatyńskiej to jest siara po całości. Baba jest daremna i już szkoda na nią czasu.
Ona tylko śmieci w internetach.
|
Paris @valser 15 sierpnia 2026 19:22 |
| 15 sierpnia 2026 21:12 |
Ona smieci...
... i nia smieca, takie same KOMUSZE SMIECI, jak ona sama !!!
A Iga i jej team zachowali sie jak trzeba... i olali babe i jej DECIARZY, po calosci.
A za Ciebie trzymam kciuki, 3.10. na poprawkowym tescie. Poza tym to ciesze sie bardzo, ze przyjedziesz do Zielonej Gory na konferencje.
Bedzie, naprawde, SUPER EXTRA.
|
|
valser @Paris 15 sierpnia 2026 21:12 |
| 15 sierpnia 2026 21:39 |
Ja dzisiaj mialem sam z siebie niezla beke. Jak to mowia hokeisci... opona mi wystrzelila. Po raz kolejny sie przekonalem, ze jestem mistrzem swiata w przeginaniu paly i czasami takie sa tego uboczne efekty.
Bede w Zielonej Gorze konczyl swoj Tour de Pologne, a w przyszlym roku, jak tylko Gabriel zrobi targi w Ojrzanowie lub okolicy to jestem z zona, ktora dostala szalu szydelkowania i podniosla produkcje na inny poziom. Rodzina bedzie sie powiekszac, nowa generacja - wnuczka sie pojawi w listopadzie i tzra kolyske strugac.
Niezaleznie od tego omowiony jestem na snycerskie terminowanie za parobka w Oberammergau w Niemczech i jest szansa, ze przyjade z drewnem lipowym, a byc moze z kamieniem. Dzieje sie, pani kochana.
|
saturn-9 @valser 15 sierpnia 2026 21:39 |
| 15 sierpnia 2026 21:51 |
Oberammergau w Bawarii tymczasowo w D.
Snycerska pasja w temacie Passionsspiele ?
|
|
valser @saturn-9 15 sierpnia 2026 21:51 |
| 15 sierpnia 2026 21:53 |
Tak. To mnie interesuje i to chce robic. Bede dreptal w tym kierunku.
|
Paris @valser 15 sierpnia 2026 21:39 |
| 15 sierpnia 2026 22:27 |
Oh la la,...
... to faktycznie, dzieje sie !!!
To moge juz liczyc na nowa prezentacje rekodziela Malzonki w Ojrzanowie ???!
|
|
valser @Paris 15 sierpnia 2026 22:27 |
| 16 sierpnia 2026 07:06 |
Bezapelacyjnie.
Widzimy się w Zielonej Górze?.
|
qwerty @valser 15 sierpnia 2026 21:39 |
| 16 sierpnia 2026 07:20 |
Wnuki dziadkom zmieniają wiele perspektyw. No i jakie wyzwania przed Tobą.
|
Paris @valser 16 sierpnia 2026 07:06 |
| 16 sierpnia 2026 08:02 |
Naturalnie, ze sie widzimy,...
... pozdrawiam i do milego zobaczenia,
|
|
OjciecDyrektor @valser |
| 16 sierpnia 2026 10:47 |
Droga na szczyty w Karpatach Ukraińskich jest usłana...wszyatkim, tylko nie różami...:).
Szkoda, że nigdy żadna kobieta nie powiedziała o mnie "głupiutki" - to takie miłe wiedzieć, żw ktoś o mnie troszczy...:)
|
|
valser @OjciecDyrektor 16 sierpnia 2026 10:47 |
| 16 sierpnia 2026 17:34 |
Bez przejęcia systemu edukacji ta fala głupoty jest nie do odwrócenia.
Jak się popatrzy na historię Jezuitów w Polsce, to początek takiej misji zaczyna się od kilku do kilkunastu osób...
|
|
valser @Gotoxy76 16 sierpnia 2026 10:53 |
| 16 sierpnia 2026 17:34 |
Piękne dzięki.
|
qwerty @valser 16 sierpnia 2026 17:34 |
| 16 sierpnia 2026 20:47 |
Rozmawiałem z młodym pokoleniem Polaków. Po dwa fakultety, tytuły naykowe i wnioskuję, że to pokolenia stracone. Wiedza ich nie interesuje lecz wiadomości. Przykład Osiatyńskiego - przecież on mówił, że jest alkoholikiem i to na wykładach. I co tym ludziom ojaśniąć? Będą walczyć o światowy pokój z każdym kogo im wskaża jako wroga. To coś gorzej niż zwykłe pojeby.
|
|
valser @qwerty 16 sierpnia 2026 20:47 |
| 16 sierpnia 2026 21:10 |
Osiatynskie dwa to byly bolszewiki. Jeden poszedl w polityke, drugi w akademie. Byl prawnikiem, ale chlal w trupa wiec w pewnym momencie sie przepoczwarzyl w "czlowieka madrego zyciowo" i zaczal monetyzowac swoj nalog, czyli "pomagac ludziom".
Najlepsze jest to, ze ludzie w to wierza, ze on pomagal.
Pomoc to jest to co Coryllus robi dla Saszy, ale durniom nie wytlumaczysz, bo to Osiatynski pomagal, a na koncu tu przejdzie jedna lajza z druga i powie, ze Coryllus promuje socjalizm.
Ja natomiast promuje faszyzm, bo "kult sily i sprawnosci fizycznej".
Dla zyebow niestety nie ma ratunku i generalnie szkoda sie angazowac w bezuzyteczna aktywnosc. To trzeba omijac szerokim lukiem, izolowac sie i jak stanie na drodze, to nie dyskutowac, tylko walic w leb.